Witaj na mojej stronce!

Darth Kenobi presents:

Władca Pierścienic

Rozdział 1

Frodowa podróż


Trzy Pierścienie dla królów elfów z długimi ogonami,
Siedem - dla władców krasnali z pięknymi szalikami,
Dziewięć dla śmiertelników - ludzi Śmierci podległych,
Ćwiartka dla orków w wielu bitwach poległych.

Jedna Pierścienica dla Władcy Ciemności
W jego mrocznej siedzibie, pełnej potworności.


Jedna Pierścienica, by kompletem zawiadywać,
Jedna Pierścienica, by ten komplecik odzyskać,
Jedna, by komplet odrutować w bezkształtności
W jego mrocznej siedzibie, pełnej potworności.



Gandalf wpadł do Bag End, wyważając drzwi tak, że zrobiły dziurę w ścianie i wyleciały z drugiej strony Pagórka.
Nie witając się zawołał:
- Frodo ibn Baggins! Masz nóż na gardle! Zademonstruj
mi pierścienicę!
Hobbit, choć kompletnie zaskoczony, posłusznie podał czarodziejowi słoik z bezkręgowcem. Gandalf wyjął go delikatnie, włożył do rondla, dolał wody, postawił garnek
na kuchence i zaczął mieszać. Zszokowany Frodo patrzył, jak jego pierścienica się gotuje. Po minucie czarodziej zdjął rondel i wyłowił zwierzę łyżką. Podał ją hobbitowi.
- Ujrzałeś coś? - zapytał.
- Foś jakby fatuaz...
- Co kreuje?
- Napis.
- Jedna Pierścienica, by kompletem zawiadywać, Jedna Pierścienica, by ten komplecik odzyskać, Jedna, by komplet odrutować w bezkształtności...
- O kufel. - rzekł Frodo. - Co mam zrobić?
- Wyjedź gwałtem do Miasta Pijaków. Moje ego szarpnie się
w kierunku Isengardu.
Hobbit spakował się najszybciej jak umiał i wybiegł z domu.

*


- Ibn Baggins! - krzyczał Gollum, torturowany w Barad-dur przez orków. - Shire!
Przyglądający się tej scenie Czarny Numenorejczyk założył kapelusz na głowę i wyszedł z sali tortur. Udał się prosto
do sali tronowej Saurona.
- Panie mój. - rzekł, gdy stanął przed obliczem Oka.
Oko ziewnął.
- SŁUCHAM.
- Stwór, którego złapaliśmy, powiedział:
"Shire" i "Ibn Baggins".
Sauron rozkazał, by stawił się przed nim Darth Khamul.
Po dłuższej chwili do komnaty wszedł bezgłowy człowiek
w skórzanej kurtce.
- Tak, mistrzu? - spytał. - Znowu mam szukać jakiejś zaginionej barki? A może twój Spok zaginął?
- STARY ELF SPOK SIEDZI NADAL W SWOIM LOCHU
I MEDYTUJE. - odparł Oko. - TYM RAZEM POJEDZIESZ
DO SHIRE I ZNAJDZIESZ NIEJAKIEGO IBN BAGGINSA.
ON MA JEDYNĄ PIERŚCIENICĘ.
- Tak, mistrzu. - rzekł Darth Khamul, ukłonił się nisko
i wyszedł. Gdy znalazł się na korytarzu, sam do siebie powiedział:
- To bardziej uwłaczające od tropienia orka-pająka
w Osgiliath.

*


Darth Khamul wjechał do Shire na czarnym rumaku. Zatrzymał się w pierwszej z brzegu wsi i spytał pierwszego
z brzegu hobbita:
- Przepraszam, gdzie mieszka pan ibn Baggins?
- Prosto, prosto, druga w prawo. - odparł hobbit.
- Dziękuję. - powiedział Darth Khamul, ruszając galopem przed siebie.

*


- Samie! - zawołał Frodo. - Merry! Pippin!
Trzej hobbici, których wołał, wyskoczyli z krzaków rosnących po obu stronach drogi. Byli spakowani na długą drogę. Frodo nawet nie pytał, skąd wiedzieli żeby się spakować. Oni zaś nie pytali, skąd wiedział że ich tu znajdzie.
- Fyba pofinniśmy fejść s drogi. - rzekł po jakimś czasie Frodo.
- Chcesz siku to idź w krzaki. - odparł Pippin
- Fidzisz te fiście? Sa fardzo lafają. Nie ma fiatru.
- Choroba, faktycznie! W krzaki!
Hobbici ukryli się. Frodo miał rację. Drogą nadjechał bezgłowy człowiek na koniu. Porozglądał się po okolicy
i pojechał dalej. Hobbici rzucili się w stronę lasu. Merry krzyknął:
- Biegnijmy do promu!
Pobiegli. Ale za nimi znów pokazała się sylwetka jeźdźca.
Na szczęście hobbici okazali się szybsi od konia. Pierwsi dopadli do promu.
- Wrzuć monetę, wrzuć monetę... - nieubłaganie powtarzał droid koło promu. Jeździec był coraz bliżej.
- Panie droidzie. - rzekł Pippin, oglądając się nerwowo
za siebie. - A nie możemy raz za darmo?
- Nie mogę zrobić nic. - odparł robot niemal ze współczuciem. - Sterowany jestem wciąż.
Zbulwersowany Merry chwycił droida i wrzucił go do rzeki. Hobbici wskoczyli na prom. Odpłynęli.
- Jeździec Bez Głowy szukał kogoś. - rzekł Merry.
- Lub czegoś.

*


Po kilku dniach wędrówki hobbici dotarli do bram Miasta Pijaków. Frodo zapukał. Wrota otworzyły się i ukazał się
w niej odźwierny.
- Taaaaa? - spytał, zataczając się na nogach. - Kto tuuuu?
- Nazywam się Podwzgórek. - rzekł Frodo. - Dildo Podwzgórek.
Odźwierny otworzył drzwi. Czterej hobbici weszli do miasta. Udali się prosto do gospody "Pod Czterema Kopytami". Tam Frodo spytał gospodarza, czy zna Gandalfa Szarego. Tamten tylko wzruszył ramionami. Hobbici zamówili więc piwo
i usiedli przy jednym ze stolików.
- Panie Frodo, ten człowiek w kącie się na nas gapi. - rzekł nagle Sam.
- Może to zboczeniec? Zapytam gospodarza. - odparł Pippin. - Panie gospodarzu? Co to za typ? - spytał przechodzącego właśnie koło ich stołu karczmarza.
- Tamten? Nie znam jego prawdziwego imienia. Wołają go Lump.
- Lump... - powtórzył cicho Frodo. - Lump... Lump... - powtarzał.

Siedzący przy kominku pijany bard śpiewał cicho, przygrywając na gitarze.

I'm just a dreamer,
I dream my life away
I'm just a dreamer,
who dreams of better days


Frodo zasnął.
Obudziło go szarpnięcie za ramię. Rozejrzał się. Przy stoliku nie było już jego przyjaciół, za krzesłem hobbita stał Lump.
- Chodź ze mną, panie Bond. - rzekł.
Człowiek uniósł Froda i wyniósł go na zaplecze. Za nimi wskoczyli trzej pozostali hobbici.
- Zboczeńcu ty! - zawołał Sam. - Zostaw mojego pracodawcę!
Lump puścił Froda.
- Kim jeftef? - spytał.
- Chcesz zobaczyć coś fajnego? - odpowiedział pytaniem
na pytanie człowiek.
Wszyscy hobbici skinęli jednocześnie głowami. Lump kazał im wyjrzeć przez okno. Po ulicy Miasta Pijaków szedł bezgłowy mężczyzna w czarnej kurtce.
- Widzicie, mali panowie? - spytał Lump. - To Darth Khamul, sługa Saurona. Był kiedyś skorumpowanym politykiem. Przyjmował każdą łapówkę. Pewnego dnia Władca Ciemności dał mu Dziewięć Pierścieni. Darth Khamul stał się upiorem. Swoją drogą to jestem przyjacielem Gandalfa. Mam was stąd zabrać do Rivendell. Poczekajmy tylko, aż Khamul odejdzie.

Wyruszyli rano. Wyszli przez wschodnią bramę i skierowali się prosto do lasu. Na drugi dzień dotarli do wysokiego, skalistego wzgórza.
- Oto Amon Sól. - rzekł człowiek - Kiedyś była tu kopalnia soli i siedziba Strażników Mocy Północy. Rozbili obóz na szczycie. W nocy Lump poszedł na zwiady, zostawiając hobbitów samych. Pierwszy zasnął Frodo.
Obudziły go w środku nocy głosy przyjaciół. Frodo otworzył oczy. Pierwszą rzeczą, jaką zobaczył był Sam z hamburgerem w ręku. Później ibn Baggins ujrzał Pippina z ketchupem
i Merry'rgo, grzejącego ręce przy ognisku.
- Zgaście to! - krzyknął.
Nagle usłyszeli przeraźliwy pisk. Spojrzeli w dół. Przez zamgloną kotlinę pod Amon Sól szedł Darth Khamul. Zmierzał prosto w stronę ogniska.
Wkrótce znalazł się na szczycie.
- Który z was to ibn Baggins? - spytał.
Merry bez wahania wskazał palcem na Froda. Darth Khamul wyciągnął sztylet do rzucania i użył go zgodnie z instrukcją.
Froda zabolało, czego oznaką był okrzyk bólu, a także utrata przytomności.
- Darth Khamul.
Wywołany obrócił się. Stał za nim Lump z mieczem w dłoni. Sith głośno westchnął i obnażył własny oręż. Człowiek nie miał zamiaru używać oręża. Wyciągnął z kieszeni zapalniczkę i cisnął nią w upiora. Khamul z wrzaskiem uciekł.
Lump nachylił się nad nieprzytomnym hobbitem.
- Potrzebujemy pomo... - rzekł.
- Słucham. - odparł kobiecy głos. Należał on do elfki, która niepostrzeżenie zjawiła się na wzgórzu.
- Jestem Arwena. - rzekła.
- Wiem. - odparł Lump. - Jestem twoim narzeczonym.
- Fakt. Asfalt!
Na ten sygnał zjawił się obok nich piękny, biały rumak. Lump pomógł Arwenie umieścić w siodle rannego Froda.
- Biegnij, Asfalt! - krzyknęła Arwena. Koń ruszył galopem
na wschód.

*


- Stój, koniku, stój! - zawołał Darth Khamul, wyskakując
z leśnej gęstwiny na swym czarnym rumaku. Kurtka Sitha była w kilku miejscach przypalona.
Asfalt przyśpieszył. Darth Khamul gonił go jak mógł najszybciej.
Patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, patataj, prrrrrrr! Upiór zatrzymał konia na widok elfa w półkożuszku, który zastąpił mu drogę.
- Glorfindel. - rzekł Darth Khamul. - Znowu się spotykamy!

Darth Khamul jednym kopniakiem powalił kilkunastu Arnorczyków. Nagle usłyszał za sobą czyjś głos.
- Moje kung-fu jest lepsze niż twoje.
Odwrócił się. Na polu bitwy zjawił się nie wiadomo skąd złotowłosy elf.
- Glorfindel. - rzekł Darth Khamul. Natychmiast poznał poszukiwanego od tysięcy lat wojownika.
- ZNAM kung-fu. - odparł pewny siebie sługa Saurona.
- Uderz mnie. Jeśli potrafisz.
Darth Khamul podniósł lewą stopę do góry i odchylił ją lekko w bok. Glorfindel powoli wyprostował ogon. Pierwszy zaatakował bezgłowy. Uderzał wiele razy - stopami i rękami - ale nie mógł trafić niesamowicie szybkiego elfa. Wokół szalała bitwa.
- Glorfindel walczy z Khamulem! - zawołał jeden z arnorskich wojowników. Wszyscy walczący opuścili miecze i jak zaczarowani wpatrywali się w dwie postacie tańczące
na środku pola bitwy.
Khamul odwrócił się, odbił obunóż od ziemi i wykonał nad elfem kilkunastometrowy skok. Glorfindel spokojnie patrzył na lot przeciwnika. Gdy tamten wylądował, elf uderzył go
z całej siły stopą.
- Walczysz jak baba. Baba cię kiedyś zabije. - rzekł Glorfindel.
Darth Khamul podniósł się i kuśtykając uciekł. W jego ślady poszła cała angmarska armia.

- Wyzywam cię na żałosny pojedynek. - rzekł elf.
- Jeśli zmieniłeś płeć to się boję. - odparł Darth Khamul. Glorfindel nie odpowiedział. Wolnym ruchem sięgnął za pas
i odpiął niewielką kulkę. Sith zsiadł z konia i z worka podróżnego wyciągnął podobne urządzenie. Cisnął je
na ziemię z okrzykiem:
- Wybieram cię, Ivysaur!
Elf także rzucił swoją kulkę, mówiąc:
- Nie wybieram nikogo.
Koło Khamula pojawił się błękitny stwór wyglądający jak dinozaur z dziwnym polipem na grzbiecie.
- Gdy Bulbasaur osiąga poziom 16, ewoluuje w Ivysaur'a.
Ten kiemon nie jest znacznie większy od swojej preewolucji, jednak wraz z rozwojem jego bulwy, traci możliwość stania
na tylnich nogach. Pąk, który pojawia się na plecach Ivysaur'a, wydziela bardzo przyjemny aromat. Czuć go już tuż przed ewolucją tego kiemona. Zapach staje się intensywniejszy w słoneczne dni, kiedy to Ivysaur i jego pączek absorbują energię słoneczną. Ten kiemon szczególnie potrzebuje słońca, szczególnie w celach rozwoju. - wyrecytował upiór.
Glorfindel spokojnie odparł:
- Większość kiemonów ewoluuje; niektóre kiemony ewoluują raz, a niektóre więcej razy; niektóre kiemony ewoluują przy pomocy kamieni, np. water stone, inne na wyznaczonym levelu, np. 35, a jeszcze inne muszą być szczęśliwe, niektóre nawet szczęśliwe w danej porze dnia. O Eru, kto wygrał?
- Glorfindel był bardziej żałosny. - rozległ się z nieba huczący głos.
- Khamul ma zniknąć. - rzekł elf. Stało się wedle jego życzenia.

*


Frodo obudził się w miękkim łóżku.
- Gdzie jeftem? - spytał.
- W gmachu Elronda. - odpowiedział znajomy głos.
- Gandalf! Dlacego mufiałem jechać tu z Shire w tofasystfie tsech hobbitów? Cemu nam nie pomofłeś?
- Załatwiałem dywidendy w Isengardzie...
- Frodo! - krzyknęli chórem Samwise ibn Gamgee, Meriadok ibn Brandybuck i Peregrrin ibn Tuk, wpadając do komnaty. Przyszedł z nimi ktoś jeszcze...
- Bilbo! - zawołał Frodo na widok wuja.
- Frodo, chłopcze! - odparł Bilbo. - Chodź, teraz odbędzie się Narada.

*


- Hobbista dał dowód nierzeczywistej odporności
na gałgaństwo Pierścienicy. - stwierdził Elrond, nalewając Gandalfowi zsiadłego mleka.
- To tytaniczny tonaż. Nie powinien powtórnie go taszczyć.
Nie możemy zwracać się z prośbą do Froda o więcej.
- Gandalfie, potęga destruktora się przemieszcza. Narząd wzroku Saurona lustruje Rivendell. Saruman wbił nam nóż
w plecy. Pierścienicy nie można tu przechować. Zrealizujemy pertraktacje Senatu. Postanawimy, co wykonać
z Pierścienicą. Lecz elfowie i tak ubiegną z niniejszej planety. Do kogo się zwrócisz, skoro się odtoczymy? Na krzaty?
Im zależy wyłącznie na współżyciu seksualnym
i dofinansowaniu.
- Wszystek otuchy w ludzkim rodzie.




Strona Główna      
Z Ostatniej Chwili      
Kącik Poezji      
Teatrzyk      
Opowiadania      
Galera      
Sklepik      
Forum Romanum      
Goście Adiemusa      
Linki      
Rozbrykany Balrog      
Lista mailingowa      






Książka Skarg i Wniosków      



Ta witrynka nie wysyla
cookies. Jeżeli lubisz je
kolekcjonować, kliknij
prawym klawiszem na
poniższe ciasteczka
i zapisz je sobie
gdzieś na dysku.

bardzo lekkostrawne, tylko 8kB

Podoba Ci się
na mojej stronce?
Klikaj śmiało!
TOLKIEN toplista