|
Darth Kenobi presents:
Władca Pierścienic
Rozdział 8
Drużyna w lesie
Legolasa ogarnęły mdłości. Może był to skutek długiego biegu w Morii, może dymu unoszącego się znad zniszczonej kopalni, może czystego, leśnego powietrza?
- Chodźcie. - rzekł Aragorn, podnosząc z ziemi skrajnie wyczerpanych hobbitów.
Po kilkunastu minutach marszu przez las podjął opowieść Legolas:
- W tym lesie mieszkają Lórieńczycy, starożytne elfy, z którymi nikt nie kontaktował się od tysięcy lat. Uważajcie, nie wiadomo czy będą przyjaźnie nastawione.
- A rządzi nimi podobno babka mojej Arweny. - dodał Aragorn.
Froda, idącego przez las dochodziły dziwne szepty.
- Frodo... - szeptała jakaś kobieta. - Przynosisz tu bardzo złego stwora.
Otoczyli ich w jednej sekundzie. Jedenaście wysokich postaci w czarnych płaszczach, z dziwnymi urządzeniami w dłoniach. Jeden z obcych, zapewne przywódca, zdjął kaptur. Była to kobieta. Miała twarz ciemną niczym bezgwiezdna, zimowa noc i długie, białe włosy.
- Jestem Haldirella. Weszliście na terytorium Pani Lasu. Nie możecie zawrócić. Chodźcie za mną. - wyszeptała jednym tchem obca, po czym odwróciła się i ruszyła na wschód. Drużyna podąż ała za nią, eskortowana przez dziesięć zakapturzonych elfek.
Po trzech godzinach dotarli do Miasta Drzew. Była to osada złożona z kilkuset drewnianych pomostów umocowanych na gałęziach gigantycznych drzew. Członkowie Drużyny Pierścienicy musieli wejść po krętych schodach na najwyższą platformę. Tam, przy akompaniamencie piszczałek i cymbałków, wyszła im na spotkanie Pani Galadriela. Wysoka była i ciemnoskóra, odziana w przezroczystą suknię i niewiarygodnie piękna.
- Przepraszam bardzo, myśmy się chcieli widzieć z władcą tego lasu. - rzekł Aragorn widząc dostojną elfkę.
- Słucham? - zapytała Galadriela.
- Ale ja bym wolał z mężczyzną. - powiedział Boromir.
- Jesteście jedynymi samcami w Lórien.
- Nie ma mężczyzn? A dlaczego tu nie ma okien...? A dlaczego tu nie ma klamek...? - zapytał Merry, doznając dziwnych drgawek.
Wszyscy obecni spojrzeli na hobbita.
- Ma uraz z przeszłości. - wyjaśnił Pippin. - Kiedyś stary nadzorca Maggot zamknął go w pokoju bez klamek...
Boromir zakrył obu hobbitom usta i brutalnie odciągnął ich do tyłu.
- Szukaliśmy elfów, a trafiliśmy na bandę ciemnoskórych mieszkańców lasu, którzy w dodatku są kobietami... - zaczął Legolas.
Galadriela przerwała mu:
- Możecie być, towarzysze, przekonani, że my, tak samo jak wy, jesteśmy ulepieni z tej samej gliny i nie mamy innego celu, jak ten który żeśmy zdeklarowani i to jest podstawowy program naszego działania. Jeśli nam pomożecie, to sądzę, że ten cel uda nam się wspólnie osiągnąć. Jak, pomożecie?
- Pomożemy. - odpowiedziało chórem ośmiu członków Drużyny Pierścienicy.
- No! - dodał spontanicznie Gimli.
*
W nocy w całym Lórien słychać było śpiewy w nieznanym języku.
- Opłakują Gandalfa. - wyjaśnił Legolas.
- Spać nie dadzom, kretynki jedne. - odparł Gimli, zakrywając głowę poduszkami.
*
- Połóż się, Boromirze. - powiedział Aragorn, widząc, że Gondorczyk nie śpi. - Elfki dobrze pilnują granic.
- Nie o to chodzi. Ten głos w mojej głowie... mówił o upadku Gondoru.
Aragorn usiadł koło przyjaciela.
- Nasi ludzie tracą wiarę. - ciągnął Gondorczyk. - Tak mi go brakuje... Nie jadłeś tego, Aragornie. Spaghetti po gondorsku.
Wiatr rozwiał głosy Boromira, który obcym głosem opowiadał:
- Makaron ugotowany al dente. Posypany dużą ilością sera. Z mielonym mięsem i pomidorem. A na tym wszystkim siekana pietruszka.
- Jadłem spaghetti po gondorsku. - odparł Aragorn. - Dawno temu.
- Kiedy pojedziemy do Minas Tirith, ugotujemy je razem. Strażnik na wieży powinien obwieścić, że władcy Gondoru wrócili.
*
- Legolasie, obudź się.
Elf otworzył oczy. Stała nad nim Haldirella.
- Chodź. - powiedziała, uśmiechając się tajemniczo.
Całą noc polowali w lesie na wróble. Tak przynajmniej odpowiadał Legolas na pytania typu "Gdzie byłeś w nocy?".
*
Rano Galadriela wezwała do siebie członków Drużyny, by rozdać im prezenty. Frodo dostał karmę dla pierścienic, Sam - ciupagę, Merry i Pippin - kwiatki, Boromir - gwizdek, Gimli - gaz rozweselający, Aragorn scyzoryk a Legolas - nowe lusterko.
*
Gimli użył gazu rozweselającego i cały tydzień spędził biegając po lesie i zrywając kwiatki. To właśnie Gimli, syn Glóina, w nagłym przypływie radości stwierdził, że "krasnoludy to urodzeni sprinterzy".
Frodo przesiadywał całymi godzinami z Jedyną Pierścienicą, która pod wpływem magicznej karmy zaczęła tańczyć i śpiewać jak za czasów Bilba.
Sam hasał po całym Lórien, wymachując ciupagą i strasząc ptactwo. Kazał innym nazywać siebie "Williamem Braveheart'em " i nie reagował, gdy wołali go po imieniu.
Boromir odkrył, że na gwizdku, który otrzymał, jest wygrawerowany napis "Gwizdać tylko w wypadku zagrożenia życia".
Merry i Pippin nie mieli pojęcia, po co Galadriela dała im kwiaty.
- Pamiętasz, Pip, co mawiał nadzorca Maggot? "Jeśli nieznajoma kobieta nagle ofiarowuje ci kwiaty..." - pytał Merry.
- Tak, tak! A pamiętasz tę hobbitkę z piątej norki? Mawiała zawsze "Chciałabym, żebyś mnie nauczył przyjemności". - odpowiadał Pippin.
- Czekaj, czekaj. To wszystko zaczyna mi się układać w jedną, logiczną całość. - stwierdził w końcu Meriadok. - Najwyraźniej podobamy się tej czarnej elfce.
Zawsze potem chodzili z kwiatami we włosach, które targał wiatr i nie wracali pamięcią do minionych lat. Bo i po co?
Legolas stwierdził, że czas dorosnąć. Pozbył się lusterka i całe dnie (oraz noce) spędzał z Haldirellą.
Aragorn siadywał wieczorami na skraju lasu, patrząc na północ i śpiewając pieśń, którą ułożył dla Arweny.
And then I saw her face
Now I'm a believer
Not a trace
Of doubt in my mind
I'm in love
I'm a believer
I couldn't leave her
If I tried
*
- Do czego to służy? - spytał Pippin, patrząc na dziwne urządzenie, w środku którego znajdował się metalowy dysk.
- Trzeba nacisnąć o tu... - odparł Legolas. - I włączy się...
W 1974 roku potęga Angmaru znów wzrosła, a Darth Khamul przed końcem zimy podbił Fornost i wyparł większość żyjących tam jeszcze Dunedainów za Rzekę Księżycową; wśród nich byli synowie cara.
Czas jakiś Arvedui krył się w pieczarach dawnych kopalń krasnoludzkich w odległej części gór, lecz wkrótce chłód zmusił go do szukania pomocy u Suomilainenów, śnieżnych ludzi z krainy Suomi. Natknął się na ich obóz na wybrzeżu, oni jednak nie kwapili się z pomocą, bo nie miał do zaoferowania nic wartościowego. Obawiali się też Dartha Khamula, który zsyłał mróz albo odwilż wedle woli.
Vainamoinen, przywódca Suomilainenów, powiedział carowi Arvedui: "Hui hautamaeki janne suomilainen!" . Arvedui nie posłuchał rady. Żegnając się dał Vainamoinenowi magiczną kantelę.
Zanim statek wypłynął na pełne morze, zerwała się wielka burza i okręt zatonął. Tak zginął Arvedui, ostatni car, a z nim razem poszły na dno dwa telefony.
Morał - Vainamoinen ma zawsze rację.
*
Po wielu dniach Drużyna Pierścienicy opuściła Lórien na trzech łodziach znalezionych w elfiej przystani. Nosiły one piękne nazwy "Cepelia", "Oranżada" i "Konstantynopolitańczykowianeczka".
Tylko stojące na brzegu rzeki Galadriela i Haldirella żegnały Drużynę. Na szyi Legolasa błyszczał wisiorek z runicznym napisem "Baby one more time" .
Po kilku dniach podróży Wielką Rzeką dotarli do Argonath.
- Spójrz. - zaspany Frodo usłyszał głos Aragorna. Podniósł wzrok. Łodzie przepływały właśnie obok posągów Elendila i Isildura, wyrzeźbionych w skałach po obu stronach rzeki. Gigantyczne statuy zdawały się być niemal żywe. Frodo utwierdził się w tym przekonaniu, gdy na jego oczach rzeźba przedstawiająca Isildura podrapała się po głowie a posąg Elendila powiedział "Gondor wita".
|
|
 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Książka Skarg i Wniosków   |
|
|
|
Ta witrynka nie wysyla cookies. Jeżeli lubisz je kolekcjonować, kliknij prawym klawiszem na poniższe ciasteczka i zapisz je sobie gdzieś na dysku.
|
|
Podoba Ci się na mojej stronce? Klikaj śmiało!
|
|