Earendil:
Jestem królem wśród żeglarzy i na Zachód płynę.
Mówią: żeglarz w każdym porcie inną ma dziewczynę...
Żonę fajną mam, lecz, kurczę, wyjątkiem nie będę,
gdy dopłynę gdzie do portu, dziewczynę zdobędę.
(płynie)
Hej, Vingilot szybko płynie, lecz podróż mnie nuży,
chciałbym już do brzegu dobić po długiej podróży.
Jadło wkrótce nam się skończy i głód nas wydusi...
zaraz - coś wśród fal tam widzę - jakiś ląd być musi.
Vingilot: (dobija do brzegu)
Earendil: (do załogi)
Czekajcie tu grzecznie, chłopy, czekajcie koniecznie,
wasz kapitan pójdzie sprawdzić, czy tu jest bezpiecznie.
Nie próbujcie wcale zdobyć mięsa do sucharów,
bo narazić się możecie tu na gniew Valarów.
Załoga Vingilota:
Ahoj, panie kapitanie, jak każesz, tak będzie:
gdy na ciebie poczekamy, rozejrzysz się wszędzie.
Ale zanim zniknie w brzuchu ostatni sucharek,
zorganizuj beczkę wina i panienek parę.
Earendil: (wychodzi na brzeg i idzie na zwiady)
Eonwe:
Witaj cny Earendilu, królu wśród żeglarzy!
Oto dzień, o którym z dawna każdy Valar marzy!
Ale zanim na cię spłyną łaski oraz dary,
powiedz, dzielny kapitanie, gdzieś schował Silmaril?
Earendil: (zaskoczony maca się po kieszeniach)
E... ten... drogi mój Eonwe, cóż ja uczyniłem,
mój Silmaril ukochany w domu zostawiłem...
W skrzyni trzyma go Elwinga, przede mną go chowa,
zazdrosna jest o ten klejnot ma lepsza połowa.
Eonwe:
Słuchaj zatem, co ci mówię ja, herold Manwego:
popłyń szybko po Silmaril, nie wracaj bez niego.
I nie marudź długo w drodze, bo czas niespokojny,
bez klejnotu wszak nie możem zacząć Gniewu Wojny.
Earendil: (wraca na Vingilota i płynie do Beleriandu)
Kirdan: (stojąc na brzegu)
Sprawa rypła się niestety, Elwinga zniknęła,
mówią tutaj, że Silmaril swój ze sobą wzięła...
Ktoś podobno widział zmianę jej w wielkiego ptaka
i na Zachód pofrunęła niczym mewa jaka.
Earendil:
Trudna rada - znów na morze wracam. Na mą duszę
ja Silmaril oraz żonę szybko znaleźć muszę.
Ma Elwinga gdzieś musiała na morzu zabłądzić,
Ulmo znaleźć ją pomoże, bo on morzem rządzi.
Vingilot: (płynie szybko i przybija znów do Valinoru)
Earendil: (wychodzi na brzeg i wspina się na Kalakirkę)
Jak tu pusto i jak cicho, gdzież są Valarowie?
To kolejne znów zmartwienie na mej biednej głowie!
Przecież wkrótce mi uświerkną z głodu ludzie moi...
Miasto puste, żywej duszy - nie, ktoś tutaj stoi.
Elwinga: (wychodząc z usianej diamentowym pyłem ulicy)
Za co Eru mnie pokarał takim niedołęgą?
Czemuż z nim ja się związałam małżeńską przysięgą?
Czy ty wiesz, jak ja się czułam stojąc przed Mandosem?
Jakże na mnie się patrzyły elfki złotowłose!
Pióra miałam rozczochrane i mokre od soli
i z tego wielkiego wstydu wciąż mnie głowa boli!
Silmaril Valarom dałam, musiałam tłumaczyć,
a tyś się po morzu szwendał! Mów, co to ma znaczyć!
Wojna gniewu się zaczęła dziś bez Vingilota,
nie pojawi się na niebie twoja łódka złota!
Za to, żeś mi taką plamę sprawił na honorze,
starym nazwę cię niedojdą i wałkiem przyłożę!
(wyciąga spod spódnicy wałek i bije Earendila)
Kurtyna: (litościwie opada, zasłaniając przed nami
ciąg dalszy małżeńskiej awantury)
Eonwe: (wychodzi przed kurtynę)
Ta opowieść niechaj będzie dla wszystkich przestrogą:
gdy masz cel, to zawsze zmierzaj doń prościutką drogą
i na boku gdzieś nie szukaj jakichś przyjemności,
bo jak skrewisz, to ci żona porachuje kości.
(wychodzi)