Narrator:
Nad skalnym brzegiem zatoki Balar
rzecz się zdarzyła prawdziwa:
Stał sobie w wodzie potężny Valar,
ten, co się Ulmo nazywa.
Ulmo:
Stoję i stoję, a czas nie zwleka,
znów nowy roczek nad ranem,
a tam w głębinach Osse mnie czeka
z siedemdziesiątym szampanem.
(patrzy na zegarek)
Moje Łabędzie ciągle szukają
gdzie Tuor ten zatracony.
Niech z dobrą wieścią szybko wracają,
bo mi już tęskno do żony */
(tęskni i patrzy na zegarek)
Osse (wychyla się z morza
z wielką skrzynią szampanów pod pachą):
Ulmo, mój Panie, daj sobie spokój,
wszak, jako Eru na niebie,
na powitanie Nowego Roku
nie wypijemy bez Ciebie.
Ulmo (patrzy na zegarek i wzdycha)
Ninwena (wychyla się z morza):
Mężu mój miły, nie czekaj dłużej,
przyznaj się lepiej do klęski.
Chodź, musisz spełnić - bo morze wzburzę -
swój obowiązek małżeński.
(wzburza morze)
Ulmo (rozkłada ręce):
Żono kochana, choć serce boli,
choć czeka łoże kochane,
muszę ratować piękny Gondolin,
bo tak jest to przewidziane.
Łabędzie (przylatują z północy
i siadają na wodzie nieopodal):
Myśmy widziały wczoraj z wieczora
pełno wszelakiego ludu:
orków, krasnali, elfów, Melkora,
ale Tuora ni dudu.
Ulmo (patrzy na zegarek):
Morgoth z atakiem nie będzie czekać
- na Valarowską mą duszę -
ech, cóż mam zrobić, nie wolno zwlekać,
sam do Turgona wyruszę!
(zmienia się w wysokiego mężczyznę,
zakłada czekającą na Turina zbroję
i wyrusza do Gondolinu, gdzie między innymi
zostaje ojcem Earendila, za co
obrywa mu się potem od Ninweny)
Narrator:
A z tej historii, co miał ją Ulmo
dla Ciebie morał wynika:
to, co masz w planach, zrób sam, a dobrze
i nie licz na pośrednika.
Kurtyna: (opada, nie pozwalając nam
zobaczyć awantury robionej mężowi przez Ninwenę)
*/ "licentia poetica". Wiem, że w "Silmarillionie" Ulmo występuje jako kawaler, ale cóż... przecież mistrz Tolkien nie wszystko w Śródziemiu odkrył... więc może jednak nie odkrył tego, że Ulmo wziął za żonę jedną z Majarow -pozostali Valarowie uważali to za mezalians i dlatego było o tym cicho- w każdym razie nie przyjmuję do wiadomości żadnych e-maili z protestami.