MA ZASZCZYT PRZEDSTAWIĆ:
Dag O'Berth
"ARDA SKAŻONA"
Dramatis Personae:
Chór Haradreamów
Biały Olifant
Szakal
Trzech Diadochów
Zjawa Podkreatora
Prologos
(Ukazuje się płowa równina Dalekiego Haradu i chór Haradreamów)
Chór Haradreamów:
Ery przemijają, lecz to się nie zmienia,
Że Mumak wciąż wieńczy drabinę stworzenia,
Trąbą w nieboskłon godzi jak pompa,
Drży ziemia i pęka - gdzie stąpa,
Cielsko mocne niebywale,
Błyszczą kły w chwale!
Umyka kto może,
O mój boże - Melkorze!!
(umykają)
Akt I (hamarteia)
(Na wydmie siedzi Szakal.
Wstępuje na scenę Biały Olifant.)
Biały Olifant (do siebie):
Ucichły wichry, wciąga wydma sypka,
Uchodzić ze stada musiałem, cholibka!
Tłum szarych krewniaków za uszy wciąż targa,
Nie wzrusza oprawców ni protest ni skarga!
Szakal (na wydmie):
Zaprawdę odmienność to stan wielce podły,
Kły braci Ci skórę - choć gruba - przebodły.
Biały Olifant (dostrzega Szakala):
Kto s a m na tym świecie, tego świat nie szczędzi,
Nie masz dla mnie w Haradzie schronienia ni piędzi,
I tak mnie Mumaków wataha przepędzi,
A w końcu powieszą za nos na gałęzi!
Szakal (żałośnie):
Łuuu łuuu - los Twój parszywy,
Mumaku nieszczęśliwy!
Łuuu łuuu - co zrobisz niebożę,
Któż ci dopomoże,
Łuuu łuuu o mój boże - M...(reflektuje się) Iluvatorze!
Racz przyjąć gościnę!
I bądź moim synem!
(Olifant się waha ale Szakal przygarnia go serdecznie. Odchodzą.)
Akt II (hybris)
(III Diadochów spogląda ze wzgórza na równinę.
Odgłosy bitwy.)
Diadoch I:
Jak promień przez ciemność, tak On przez kohortę
się przebił. Setnika rozszarpał aortę!
Diadoch II:
Mur tarcz trąbą strzaskał, w ciżbę wtargnął z rykiem,
Z nabitym na ciosa rzeczonym setnikiem,
Wał trupów zostawia i żółwia zdruzgotał,
O piki się nasze już najmniej kłopotał!
Diadoch III:
Falanga wdeptana do gruntu mąż w męża,
Nie boi się bestia ognia ni oręża!
Razem:
Jak żniwiarz zostawia plon zżęty gdzie kroczy,
Jak głaz co w dół zbocza mocarnie się toczy,
Tratuje i miażdży co spotka na drodze,
Nie zdzierżą mu woje, nie zmogą go wodze!
W męstwie czy trwodze - n i k t go nie zmoże!
O mój Boże - M....(reflektują się) Jupitorze!
(Uchodzą w trwodze. Wchodzą Szakal i Biały Olifant)
Szakal:
Czuj duch! Olifancie, do kata!
Niezła to dla niech zapłata!
Lęk budzić i trwogę,
Lubię - jak mogę!
Słuszny Twój gniew - boś w prawie,
Zasmakowali twej trąby . No... było ciekawie!
Biały Olifant (znudzony):
Nie dręcz mię i cóż z tego, żem w moc zasobny,
Do gromu i trąby powietrznej podobny,
Śmierć niosę i ruinę dla świata,
Nie chciał brata, no to teraz ma kata!
Smutno mi...
Szakal:
Ejże, co za skrupuły?
Wspomnij uszy podarte!
Cóż te stworzenia warte?
Tyle co buraczki tarte!
Spać idę, Ty - trzymaj wartę!
(Idzie spać)
Akt III (anagnoris und pathos)
(Noc na wzgórzu. Biały Olifant trzyma samotną wartę.
Przysypia. Pojawia się Zjawa Subkreatora.
Olifant budzi się.)
Biały Olifant (rozespany):
Cóż to? Czy już świt?
Zjawa Podkreatora:
Prawdziwy mit!!!
Biały Olifant:
Ktoś Ty? Zjawo!
Mienisz mi się w oczach krwawo!
Rozcinasz cienie....
Zjawa Subkreatora:
Przez srebro tchnienie....
Biały Olifant:
Zagadki, cóż znaczą, jaśniej się wyrażaj duchu!
Zjawa Podkreatora:
Powiem ja Ci do słuchu!
Upadłe stworzenie! Stłukę Ci golenie!
Że farbowanego lisa wziąłeś za ojca?
Oj nie wyjdziesz Ty z kojca!
Oj będzie kara!
Na Iluvatara! (targa go za uszy)
Biały Olifant:
Lecz za co? Gdzie wina?
Gdzie Dobra Nowina?
Nie znałem co mój grzech!
A to pech!
Z Szakalemś są w prawie,
Krzywd doznanych dochodzim łaskawie.
Zjawa Podkreatora:
Prawa nie znałeś i Pana?!
Masz tu łobuzie banana.
(wali go z liścia w trabę)
Pan mówi przez z n a k i!
Toś ty taki?
(kopie go w kostkę)
Biały Olifant:
Litości jakie znaki?!
Nikt mnie nie oświecił!
Jeszcze strzałom fortuny
Za cel mnie polecił,
Żem odmieniec - Mumaki zamęczyć mnie chciały!
Zjawa Podkreatora:
Ignorancie mały!
A czemu tłuczku niby,
Jesteś biały cały?!
Biały Olifant:
Hmm, faktycznie. To znak!
Zjawa Podkreatora (od niechcenia):
Z późno teraz czas cierpienia,
A ja Cię Gandalfowi dać chciałem pod siodło!
I do Harondoru miałeś iść na godło!
Podkreślam. W przyszłości!
Oj porachuję Ci kości!
(Olifant ucieka, Zjawa Podkreatora za nim. Wybiegają)
Epilogos
(Szakal się budzi)
Szakal:
Ery przemijają i nic się nie zmienia,
Tak przędą swój żywot na Ardzie stworzenia,
Kto zbłądził pytacie? A może gdzie racja?
Ja nie wiem i pędzę, bo czeka kolacja.
Powrót do repertuaru