Gandalf
Aragorn
Wysłannik Mordoru
Wielka Brama Mordoru
Drzazga
Scena rozgrywa się przed Wielką Bramą Mordoru.
Brama:
(Stoi niewzruszona)
Aragorn:
Otwierajcie wy huncwoty to wam nic nie zrobię!
Ale jak nie otworzycie ze skóry oskrobię!
Zrobię tutaj Andurilem orczą sałateczkę,
Otwórzcie to wyjaśnimy naszą małą sprzeczkę.
Brama:
(Uchyla się niechętnie)
Wysłannik Mordoru:
(Wychodzi stękając, posapując i ziewając)
Czego chcecie okrutnicy? Czy serca nie macie?
Czemu o tak wczesnej porze nas tu napadacie?
Jeśli chcecie pertraktować jutro tutaj wróćcie.
Ale całej mojej armii o świcie nie budźcie!
Gandalf:
Nie przyszliśmy pertraktować, lecz z was zrobić miazgę.
Poczekajcie tylko chwilkę bo se wbiłem drzazgę...
Wysłannik Mordoru:
(Oczekuje w napięciu i niewyspaniu)
Gandalf:
(Usiłuje wyjąć drzazgę)
Oh nie mogę jej wyciągnąć! Toć to niesłychane!
Żeby drzazgi się wbijały o czwartej nad ranem!
Aragorn:
Że nad ranem - to nie dziwne, ale, że w twój palec!
Chyba z calutkiej tej bitwy wyjdzie nam zakalec.
Może ja wywlekę z ciebie ten kawałek drewna,
Specjalistką w tej dziedzinie była moja krewna...
(Wywleka na siłę)
Wysłannik Mordoru:
(Spogląda na zaistniałą sytuację z niewielkiej odległości)
Gandalf:
(Krzyczy w niebogłosy)
OUAAAAAAAAAAAA!
Krewna twoja delikatnie drzazgi wyciągała!
Nie tak jakby cały palec wyrwać z ręki chciała!
Aragorn:
Eh Gandalfie! Już po wszystkim - spójrz no tu od razu.
Byłby to ciekawy temat do mego obrazu.
Ale zobacz czarodzieju cóż ty oczyniłeś!
Cały Mordor swoimi krzykami zbudziłeś!
Wysłannik Mordoru:
(Chyżo umyka za bramę)
Brama:
(Otwiera się z radością)
Gandalf:
Rzeczywiście! Rzeczywiście! Masz rację medyku!
Idzie na nas brzydka armia - orków tam bez liku.
Swoją drogą, gdzież wysłannik jest Wielkiego Oka?
Czy wystraszył się on z palca mojego krwotoka?
Aragorn:
Czy krwotoku? Tego nie wiem - ale wiem, że nawiał!
Pewnie będzie Pana Swego sztuczkami zabawiał...
Lecz nie pora teraz nad tym tutaj medytować.
Trzeba zginąć, walczyć mężnie albo... Gdzieś się schować!
Gandalf:
Popieram ja propozycję ostatnią z możliwych,
Wskoczmy tam - za tamten kamień albo gdzieś w pokrzywy!
Aragorn:
Myślę, że za tym kamieniem będzie nam wygodnie,
Mimo tego iż mnie w kroku uwierają spodnie...
(Wskakuje za kamień poprawiając spodnie w odpowiednim miejscu)
Gandalf:
(Spiesznie podąża za nim)
Kurtyna:
(Opada zasłaniając tę zabawną acz tragiczną sytuację)