MA ZASZCZYT PRZEDSTAWIĆ

SZTUKĘ

POD TYTUŁEM

"NARADA u ELRONDA"



Występuj± (in order of appearance):

Frodo
Gandalf
Bilbo
Elrond
Boromir
Gimli
Legolas
Aragorn
Arwena
Sam
Pipin i Merry
Drużyna
Pier¶cień (w roli przyczyny akcji)

Scena przedstawia komnatę na dworze Elronda w Rivendell


Frodo:
Na naradę u Elronda wzywa dzwon z daleka,
co tam będzie - zobaczymy, zabawa nas czeka.
Wezmę pier¶cień na łańcuszku, co mi szyję zdobi,
niechaj wszyscy tam zobacz± jak ładnie Frodowi.

Pier¶cień:
(zawisa na łańcuszku)

Gandalf:
Nie zabawa to niziołku, lecz Ludów zebranie,
Bilbo, ty też idziesz z nami - będzie przesłuchanie.

Bilbo:
(idzie za nimi, ziewaj±c)

Elrond:
To jest Frodo, przyjaciele, hobbit miły wielce,
nosi wielki ciężar teraz, nosi go w rozterce.
Z tym pier¶cieniem mu do twarzy, wszak to każdy widzi,
ale ci±ży mu straszliwie, choć się przyznać wstydzi.

Frodo:
Tak rozterka to okrutna, cieżko pier¶cień dĽwigać.
Chyba go gdzie¶ tu położę, sk±d go będzie widać.
(kładzie pier¶cień na widoku)

Widok:
(ugina się pod ciężarem)

Pier¶cień:
(leży)

Bilbo:
(siada i zasypia)

Boromir:
Och, jak ¶wieci się ten pier¶cień, jak serce me wabi,
wezmę se go na pami±tkę, wszak ludzie s± słabi.
(próbuje wzi±ć pier¶cień)

Gandalf:
Zostaw, chłopie, w tym pier¶cieniu zła wola potwora
Kto założy go na palec - zadusi go zmora.
(leje Boromira po łapach)

Elrond:
Pier¶cień zniszczyć ten musimy, niech nikt złudzen nie ma,
Ja nie pójdę, bo nie lubię, jak trzesie się ziemia.
Raz już byłem, tam w Szczelinie, z Ilsidurem razem,
Wszystko trzęsło się dokoła, przytruło nas gazem.
(kaszle na samo wspomnienie)

Pier¶cień:
(leży i słucha)

Frodo:
(my¶li)

Gimli:
Po co latać taki kawał, r±bn±ć go tu zdrowo,
Elfom ufać nie należy, reczę za to głow±.
(wstaje i ręczy)

Legolas:
(wstaje i powstrzymuje swoje elfy)

Aragorn:
Jam jest prawnuk Ilsidura, ciężka to jest dola,
Wszak naprawić błędy dziadka u mnie silna wola.
Lecz nie wezmę ja pier¶cienia, jako ten nosz±cy,
Bo dziadkowi rękę spalił, wredny i gor±cy.
(siada i patrzy z uraz± na pier¶cień)

Pier¶cień:
(leży i się cieszy)

Boromir:
(wytrzeszcza oczy na Aragorna)

Elrond:
Nikt go nie chce nosić z sob± - i co my zrobimy?
Arwen, córciu, pomy¶l troszkę, jak my go zniszczymy?

Arwena:
Ty się Tatku tu nie frasuj, rozchmurz lico swoje
Pier¶cień przecież jest ze zlota - mówi± stare zwoje.
Na kolczyki go przerobię, Sauron się nie pozna,
Zaraz go tutaj nadzieje na patyk od rożna.
(bierze pier¶cień i przerabia go na kolczyki)

Wszyscy:
(podziwiaj± nowe kolczyki Arweny)

Frodo:
Och, Arweno, jaka¶ m±dra, Ty Gwiazdo Wieczorna,
Już z pier¶cienia dwa kolczyki - znikła kwestia sporna.
Więc na piwo ja wyruszam, chociaż nie znam drogi,
Ale liczę, że zmęczone mnie zanios± nogi.

Gandalf:
Pójdę z tob±, mój niziołku, także piwo lubię,
Wezmę też tych kilku zuchów, którymi się chlubię.
( wybiera Aragorna, Legolasa, Gimlego i Boromira)

Sam:
(wpada znienacka)
O, Gandalfie, nie zamierzaj mej opieki psować!
Nigdzie Frodo sam nie pójdzie, trzeba go pilnować.
Jak wypije ze dwa piwa, to wyrywa drzewa.
Gdy tu Sama zostawicie, to się Sam pogniewa.

Pipin i Merry:
(też się wpraszaj±)

Elrond:
Tak, Drużyna was tu stoi, jak tarcza ze stali.
Idzcie więc już na to piwo - co będziecie stali.

Drużyna:
(wychodzi na piwo)

Arwena:
(przymierza nowe kolczyki przed lustrem)

Bilbo:
(¶pi dalej nakryty kocykiem przez Elronda)

Kurtyna: (opada)



Powrót do repertuaru