Akt I
Merry:
Bardzo ciemno jest w tym lesie, słonko ledwo świci
i Lembasy nam się kończą - biedni my hobbici.
Od chodzenia nogi bolą, nie wytrzymam dłużej,
by w terenie się rozejrzeć wleźmy na to wzgórze
(włażą)
Pippin:
Jak tu miło, jakby wiosna ze słonkiem powraca,
odpoczniemy tu przez chwilę, to się nam opłaca.
Już mi wcale nie jest przykro, żem Lembasy zgubił,
Shire pany! Mam wrażenie, jakbym las polubił.
Drzewiec:
A to dobre! Las polubił! Pokażcie się obaj,
wasze wszak zjawienie tutaj mi się nie podoba.
Ale nie chcę was osądzać teraz zbyt pochopnie,
spojrzeć w twarze i w gałązki będzie więc roztropnie.
(łapie hobbitów)
W pierwszej chwili pomyślałem, że mali orkowie,
ale nie, głosiki wasze miło dźwięczą w głowie.
Cóż, nie bądźmy zbyt pochopni, bo to jest naiwne...
i korzonki, i gałązki bardzo, bardzo dziwne...
Pippin:
Jakież dziwne ty masz oczy -ogromne, skupione,
od patrzenia w głąb ich myśli me są zakręcone...
Ale już nas tak nie ściskaj, daj odsapnąć chwilkę,
powiedz nam, kim-czym ty jesteś? Czy przebranym wilkiem?
Drzewiec:
Od twych słów mi się zjawiła oburzenia chmurka,
ja nie jestem wcale przecież Wilkiem od Kapturka.
Nie mieszajcie tej historii z innymi bajkami...
Jestem Entem, tak mnie zowią. Entem nad Entami.
Merry:
My jesteśmy zaś hobbici, będę z tobą szczery,
jam Brandybuck jest Meriadok, możesz mówić Merry.
To Peregrin jest od Tuków, wołaj go Pippinie,
a ty jakie imię nosisz? Twoja kolej płynie.
Drzewiec:
Hm, powoli, powolutku. Nie czyńcie pochopnie,
imiona prawdziwe zdradzać to jest nieroztropnie.
O hobbitach nie wiedziałem, jak wydaje mi się:
elfy, ludzie, krasnoludy... a was nie ma w spisie.
(myśli, aż słychać szum)
Mniejsza o to, dodam później. Czas na przesłuchanie,
bowiem mnie interesuje, co się w świecie stanie.
Co zamierza zrobić Gandalf? Ja chcę poznać fakty,
więc gadajcie, lecz powoli. Imiona, kontakty?
(zapala lampę i świeci hobbitom w oczy)
Merry:
W świecie bardzo źle się dzieje, czasy niespokojne,
Khand i Harad wciąż się zbroją, będziemy mieć wojnę.
I Saruman kombinuje, jak tu przejąć władzę,
lecz co o tym sądzić możesz - ja ci nie poradzę.
Drzewiec:
Khand i Harad za daleko - kto inny niech działa,
lecz Saruman to zły sąsiad, czas go zrobić w wała.
Przytrzeć rogów gagatkowi przyszła wreszcie pora...
Broń masowa, powiadacie? Wyślę inspektora.
(trzymając hobbitów w gałęziach
przechodzi 70 tysięcy entowych kroków)
Żwawiec, drogi przyjacielu, skoczże do Orthanku,
sprawdź, co robi Sarumanek w tym swoim zaścianku.
Ja tymczasem naszym malcom dam Entowej Wody,
żeby długie im urosły włosy oraz brody.
Żwawiec: (skacze na inspekcję)
Drzewiec: (poi hobbitów wodą)
Włosy: (rosną hobbitom i przy okazji się kręcą)
Żwawiec:
Już z inspekcji powróciłem, orków wielka chmara
do Rohanu wyruszyła, podbić go się stara.
A Saruman samiuteńki siedzi tam na wieży,
patrzy sobie w palantirek - przylać mu należy!
Drzewiec:
Hum, hum, Żwawcze, nic pochopnie, najpierw wiec zwołamy
kilka bardzo ważnych sprawek do sprawdzenia mamy.
Merry, Pippin, wy się przejdźcie tymczasem po lesie,
jak skończymy, to zawołam. Głos daleko niesie.
(mija czas potrzebny na entowe wiecowanie)
Chór Entów:
Ra - hum - raa! Idziemy bracia, zrobić zamieszanie!
Rozwalimy Sarumana obrzydłe mieszkanie!
Idą z nami Huornowie wszyscy w dużej grupie,
pokonamy Sarumana, damy mu po uszach!
Chór Huornów: (milcząc idzie za Entami)
Mgła: (zapada, bo wieczór się zbliża)
Akt II
(szarówka przed świtem. mgła)
Lady Makbeth:
Krew Duncana oraz Banka ciągle na mych rękach,
myję, myję, lecz nie schodzi - już mi skóra pęka.
Wilkołaki w lesie wyją, księżyc wlazł na pełnię
mam już dosyć, samobójstwo zaraz tu popełnię.
(popełnia)
Makbeth:
No i kropka. Jestem wdowcem. Znajdę inną żonę,
choć mi Wiedźmy nie mówiły, że to przeznaczone.
By ochłonąć po tej stracie wyjdę ja na mury,
skontrolować okolicę trzeba czasem z góry.
(wychodzi na mury i widzi las podchodzący pod zamek)
O, nieszczęście mnie spotyka! Las Birnam nad ranem
zbliża się pod moje mury - już mam przegwizdane...
Przepowiednia Wiedźmy głupiej dzisiaj się spełniła...
Stracę władzę oraz życie... ależ tych drzew siła...
Drzewiec: (z dołu)
Hej człowieku, gadaj szybko, jak się to nazywa
do błądzenia nas zmusiła ta Mgła przeraźliwa...
Gadaj szybko, nie stój milcząc jak kołek na ganku,
wyciąg mapę, drogę pokaż - spieszym do Orthanku!
Makbeth:
Nie do wiary! Moja armia w popłochu ucieka!
Ja nieszczęsny, sam już nie wiem, co mnie tutaj czeka!
Nawet drzewo do mnie gada przerywając ciszę...
O ja biedny! Czarodziejski Las Birnam tu przyszedł!
Drzewiec: (zirytowany)
Co za ciołek tam na murze... Drogę nam pokazuj!
Hum, hum, nawet mów pochopnie, zrozumiem od razu.
Nie Las Birnam, ale Fangorn przyszedł pod twój zamek,
zrozum człeku, zbłądziliśmy, mamy przegwizdane!
Żwawiec:
Szkoda czasu na niedojdę, wrócić się musimy.
Mgła podniesie się niedługo, więc już nie zbłądzimy.
Słonko wstanie, drogę wskaże od samego rana,
chodźmy chłopy, żeby zdążyć natłuc Sarumana!
Chór Entów i Chór Huornów: (zawracają w drogę powrotną)
Makduf i jego armia: (korzystając z zamieszania
zdobywają zamek i biją Makbetha)
Kurtyna: (opada, bo któryś z Huornów
przypadkiem nadepnął na sznurek)