Eru, Jedyny
Melkor, smutny, bo nielubiany; cichy, bo zastraszony
Manwe, zwolennik rozwiązań siłowych
Mandos, szantażysta numer jeden
Ulmo, postać dumna, choć nieco rozmyta
Narrator, papla, acz oswojona
Aule, płodny
Czas akcji: Przed czasem
Przestrzeń akcji: poza przestrzenią
autor: Aiwelosse
[na scenie: Eru, u jego stóp ze strony prawej Melkor, po lewej reszta rodzinki]
Eru, Jedyny:
Wszędzie brud jest i zgnilizna
I zaciąga smrodem!
Zaraz, zaraz... wiem co zrobię!
Zmajstrujemy wodę!
[majsterkuje]
Mandos:
Nawet nie wiesz co wnet czynisz
Ojcze w czynach wartki!
Już ja widzę, jak nad zlewem
Klną Cię małe dziatki!
[pojawia się Ulmo, z lekka wilgotny]
Ulmo:
[dumnie]
Zwać mnie będą Posejdonem!!!
Jestem Morza Surmą!!!
Eru:
Dobra mały, przestań pieprzyć!
Na imię masz Ulmo.
[Ulmo milczy jak niepyszny i decyduje się siadać.
Podchodzi do Melkora, patrzy na niego uważnie,
następnie zawraca i siada z drugiej strony, koło Manwego]
Melkor:
[do siebie]
Jakże ja mam życie ciężkie
Każdy dzień za długi!
Dziś na nowo znów odkrywam
Że mię nikt nie lubi.
Eru:
Zaschło mię już mocno w gardle,
Na milczenie pora!
Niech kto inny teraz papla
Stworzę Narratora!
[majsterkuje]
Melkor:
[podrywa się]
Cóż Ty czynisz, drogi Ojcze?
Lubisz, gdy ktoś ględzi?
Przepowiadam Ci: ględzeniem
Nas do grobu wpędzi.
Mandos:
[podrywa się również i odciąga Mandosa na słóweczko, wkurzony]
Zaraz mogę przepowiedzieć,
Jaka ty gadzina
Czy się będziesz mi, o Melku
W przepowiednie wcinał?
[Melkor przestraszony siada potulnie, tymczasem zgromadzonym objawia się Narrator, cały w czerni i w koloratce, o dziwnie rydzykowskim wyrazie twarzy]
Narrator:
Pewnie, wpędzę Was do grobu
Poganie cholerni!
Lecz do raju nie pójdziecie,
Bośta są niewierni!
Eru:
[załamany faktem, że jest niewierny]
Och, cóż czynić, synalkowie?
Przecie to potworek!
Róbcie, czyńcie, bo inaczej
Trafimy do Tworek!
Manwe:
Wiem coś, Ojcze, z doświadczenia.
Jak komuś przypieprzyć,
To się może, proszę Taty,
Nawet mu polepszyć.
[idzie i przypieprza]
Narrator:
Och, jak lepiej człowiekowi,
Gdy mu w łeb kto gwiźnie...
Czuję już, jak mię opuszcza
Wrzód na organiźmie!
Jestem zdrowy, młody, piękny
Niemal jak z "Palomy".
Już mi się Radyja nie chce.
Jestem oswojony!!!
Eru:
Wszyscy radzi [radują się] tedy wreszcie
Stworzyć mus kowala.
Czas, bo przecież mi się całkiem
Śrubokręt rozwala.
[majsterkuje Aulego]
Narrator:
[do wielce szanownej - i wielce rozbawionej - Widowni]
Jak widzicie, boski Eru
Płodne to pacholę.
Jeszcze raz niech coś zmajstruje
- otworzym przedszkole.
[Widownia przypieprza Narratorowi]
Aule:
Dzięki Ojcze, żeś mię stworzył,
Dzieło Twe wychwalam.
Trud płodzenia nie zaniknie
- ja spłodzę krasnala.
[idzie płodzić]
Narrator:
Poszedł płodzić boski Aule
Pewny swych ambicji.
Pierwej jednaj projekt stworzył
Krzaciej aparycji.
Piękna o tym jest ballada,
Muzyka aniela
Na cymbały rozpisana...
Trza stworzyć Jankiela!
[już ma przedłożyć projekt Eru, ale...]
Ale że już późna pora
A nam nie brak taktu,
Oddam głos już Mandosowi
Mandos:
Koniec tego aktu.
[Kurtyna opada, chroniąc aktorów przed zasypaniem rzucanymi przez Widownię kwiatami]
[w doniczkach]