Witaj na mojej stronce!

Adan


2. Ziemniak i Owocodajka

Powiadano że to Ziemniak najpierw urobił Krzaty w mrokach Śródkoziemia, tak bowiem chciał zjawienia się Dziatków Taty, aby mieć uczniów i przekazywać im wiedzę oraz swoje umiejętności, tak że nie mógł czekać, aż Jedynak zrealizuje ten swój pomysł. Dał Krzatom postać taką jaką i dziś mają, gdyż nie wiedział jak będą wyglądać Dziatki Taty, a poza tym władza Mocnowstawacza jeszcze wtedy nie ciążyła nad Ziemią. Ziemniak więc chciał uzbroić te istoty uczynione przez siebie w siłę i upór. Bojac się, że inni Mocniarze go zbesztają za ten postępek, harował w schowku i tak urobił pierwszych Siedmiu Krzatowych Ojczulków w jaskini pod Śródkoziemnymi Górami.
Jedynak wiedział co porabia Ziemniak, który jako skończyl, bardzo się zadowolił tym co urobił i począł nauczać krzaty gadki, którą dla nich wymyślił. Jedynak zawołał go. Ziemniak usłyszał głos Jedynaka, ale siedział cicho. Jedynak zapytał "Czemuś to urobił? Czemu porywasz się na coś co - jak wiesz - twą mocarność i władztwo przekracza?

Dostałeś ode mnie w darze tylko twoje własne jestestwo, nic ponad to, tak więc stworki, które są dziełem łapek twoich i myślunku twego, mogą bytować jedynie twoim jestestwem, ruszać się na rozkaz twego myślunku albo stać w bezruchu, gdy im toż przykażesz. Czyż tego chciał?" Ziemniak odrzekł: "Nie takiej władzy ja pragnąłem Chciałem tylko urobić stworki różniejsze ode mnie, abym je mógł miłować i nauczać podziwu dla piękna Światka, który Ty powołałeś do jestestwa. Zdawało mi się bowiem, że na Ardziemiu jest wiela miejsca dla różnych stworków, które mogłyby się nią weselić, lecz pozostała dotychczas prawie opuszczona i niemówiąca. Niecierpliwość pchnęła mnie do tego wariactwa. Ale to Ty przeszczepiłeś moje serce z wolą urabiania nowych rzeczy; dziatek mało rozumie, ale usiłuje papugować robótki tatki nie , że chce je wyśmiać, ano bo właśnie, że jest synkiem tatki swego. Cóż mam uczynić teraz, byś się na mnie nie złościł po wsze czasy? Oto jak dziatek tatce daję ci te urobki łapek moich, które tyś mi podarował. Urób z nimi, co postanowisz. Ale może powinienem sam rozwalić te frukty własnego zuchwalstwa"?
I Ziemniak chwycił ciężki młotek, żeby zmiażdżyć krzatów, lecz czyniąc to łkał. Jedynak wszakże, przejednany skruchą Ziemniaka, zlitował się nad nim i nad jego smutkiem. Krzatowie tymczasem kulili się ze strachu i błagali o łaskę, chyląc głowy w pokłonie. I rozległ się znowu głos Jedynaka, który rzekł do Ziemniaka: "Wziąłem ja twoją ofiarę już wtedy, gdy mi ją dałeś. Czyż tego nie zauważył? Mają już teraz własny żywot i mówią własnymi dźwiękami Gdyby nie to, czyż kryliby się przed ciosem młotka i nie poddawały bez protestu twojemu myślunkowi"? Ziemniak odłożył więc młotek i z wesołością dziękował Jedynakowi: "Pobłogosław moim dziatkom i racz je ulepszyć"!
Lecz Jedynak rzekł: "Ja dałem byt myślom Świętoszków przed zaczątkiem Świata i podobnie teraz przyznaję na tym Świecie miejsce twojej urealnionej tęsknocie, lecz nie będę urobku twoich łapek w żaden inny sposób ulepszał, będą takie, jakimi je urobiłeś. Nie dam jednak, aby się zjawiły na Ardzimi wcześniej niż Pierwszaki, narodzeni z mojego myślunku, i nie mogę pobłażać twojej niecierpliwości. Twoje urobki będą drzemały w mrokach pod kamieniami i wyjdą stamtąd dopiero wtedy, gdy Pierwszaki obudzą się na Ziemi. I ty, i one czekać muszą tego czasu, choćby się wam wydawał bardzo odległy. Lecz gdy nastąpi, zbudzę krzatów i będą to niejako twoje dziatki; często też między twoimi a moimi dziatkami wybuchać będą kłótnie, moje dziatki będą się spierać z moimi pasierbami".
Ułożył więc Ziemniak Siedmiu Krzatowych Ojczulków Plemienia do drzemki w miejscu odosobnionym i wróciwszy do Walarowa czekał długie lata. Ponieważ miały przyjść na świat, gdy władzę nad Sródkoziemiem sprawował jeszcze Mocnowstawacz, Aule dał krzatom krzepę i wytrwałość. Dlatego są twardzi jako kamień, uparci, w przyjaźni wierni, w nienawiści zawzięci; lepiej niż wszystkie inne obdarzone mową stworki znoszą trudności, głód i rany ciała. Żyją też długo, o wiele dłużej niż ludzie, lecz nie są nieśmiertelni. Elfy niegdyś sądziły, że krzaty po śmierci wracają do ziemi i kamieni, z których zostali urobieni, lecz oni sami myślą odmiennie. Wierzają, że Ziemniak, ich urobnik, którego złowią Mahalowitem, opiekuje się nimi i martwych bierze do Duchoczekalni, gdzie są urobione dla nich osobne pokoje; wedle rozpowszechnionej wśród krzatów opowieści Ziemniak objawił ich praojczulkom, że Jedynak ich uświęci i weźmie pomiędzy swoje Dziatki, gdy Dni się dopełnią. Ich funkcją będzie wtedy posługiwanie Ziemniakowi i pomaganie mu w odrabianiu Ardziemia po Bitwie Ostatecznej. Wierzeją też, że Siedmiu Ojczulków wraca do żywota, każdy w swoim plemieniu i z takim samym co na początku imieniem: najsławetniejszy z nich był w późniejszych wiekach Durak, ojczulek plemienia najbardziej zaprzyjaźnionego z elfami i osiadłego w Krzatowym Siedzisku. .

Ziemniak urabiając krzatów urabiał w skrytości przed innymi Mocniarzami, ale w końcu wygadał się Owocodajce i rzekł jej o wszystkim co się stało. Owocodajka odrzekła:
- Jedynak jest miłościwy. Widzę, że cię teraz radość ogarnia i masz rację. Nie tylko odpuścił ci, a jeszcze ukazał ci swy wspaniały myślunek. Aczkolwiek żeś chował przede mną swój pomysł, do kiedyś go nie uczynił, twoje dziatki nie będą miłowaly tegoż co ja kocham. Będą tak jak ich papa, nade wszystko lubiły rzeczy urobione ich łapkami. Będą ryły w ziemi nie licząc się z tym, co wyrasta na jej powierzchni.
- To samo można powiedzieć i o Dziatkach Jedynaka - rzekł Ziemniak. - Będą przecie musiały spożywać i budować. Wszystko, co żywe i rośnie w twoim królestwie, ma samo w sobie wartościowość i miałoby ją, nawet gyby nigdy nie zrodziły się na świecie owe istoty, lecz Jedynak im da panowanie, co by na swą korzyść używały tego co znajdą na Ardziemi, choć nie bez poważania i podziękowania.
- Jeśli Mocnowstawacz ich serc nie zabrudzi! - powiedziała Owocodajka, wcale nie uradowana, lecz stroskana zadumaniem co też stać się może w przyszłości ze Śródkoziemiem. Poszła zatem do Starokróla, stanęła przed nim i nie zdradzając tajemnicy męża swego zadała pytanie:
- Królu Ardziemi, czy prawdą jest, co Ziemniak mówi, że Dziatki Jedynaka, gdy przybędą, będą władać nad urobionymi przeze mnie rzeczami i będą wykorzystywać je do woli?
- Prawda to jest - odparł Starokról - lecz czemuż pytasz, skoro Ziemniak już ci to rzekł?
Owocodajka milczała, chwilkę nurzała się w głębokościach swoich myśli. Potem odrzekła:
- Pytałam, bo serce moje drży z obawy przed tym, co przyszłość da. Miłuję ja swoje twory. Czy nie dość że większość z nich Mocnowstawacz zabrudził?
Czy nic z tego, co się narodziło z moich zadumań, nie będzie wyjęte spode władztwa innych stworów? - A co byś chciała oszczędzić, gdyby to od ciebie zależało? - spytał Starokról. - Które z twoich tworów jest dla cię najcenniejsze?
- Każda rzecz jest droga - rzekła Owocodajka - i każda sprawia wartości innych. Lecz źywochódki mogą uciekać i bronić się, podczas gdy żywostójki zaczepione są korzonkami do podłoża, gdzie wzrastają. Miłuję ja drzewa. Długo rosną, lecz szybko można je ubić i nikt nie będzie opłakiwał utraty tych, które nie płacą daniny z owoców, rodzących się na ich gałązkach.
Pragnęłabym, żeby drzewa mogły przemawiać w imieniu wszystkich stworów ukorzenionych w glebie i karać tych, którzy krzywdę im czynią.
- Bardzo dziwaczny pomysł! - rzekł Starokról.
- A jednak Śpiewka o tym wspomina - odparła Owocodajka - Gdy na wysokościach przebywałeś wznosząc wraz z Wodnikiem chmury i spuszczając deszcz, ja podnosiłam gałązki wielkich drzew, aby je woda nasączyła, i usłyszałam, jak wśród ulewy i wichru wiele drzew nuciło na chwałę Jedynaka.
Starokról milczał długo, a myśl Owocodajki wszczepiona w jego serce rosła i rozwijała się tak, że dostrzegł ją Jedynak. I wydało się Starokrólowi, że Dumka znowu pobrzmiewa wkoło niego, i zro-zumiał wiele wątków, które były wkomponowane w porządek, a na które nie zważył słuchając Śpiewki po raz pierwszy. Po-tem ukazało mu się znowu Widzenie, ale tym razem nie tak odległe jak w pierwszym objawieniu, bo on sam był w nią włączony, choć jednocześnie widział rękę Jedynaka, podtrzymującą wszystko. I zobaczył, jak On to podniósł rękę i jak pojawiły się na niej różne cudowne rzeczy, które dotychczas były przed nim skryte w sercach Świętoszków.
Starokról ocknął się i podążył na zielone wzgórze Zielonogórki, usiadł obok Owocodajki pod Dwoma Drzewulcami i rzekł:
- O, Ziemiokrólko! Jedynak rzekł do mnie, oto jego słowa: "Czy ktokolwiek spośród Mocniarzy duma, że nie wszystkiego słyszałem, co jest zawarte w Śpiewce, aż do najcichszego dźwięku i najsłabszego głosu? Zważcie więc, co wam gadam! Gdy zbudzą się moje Dziatki, zbudzi się także myśl Owocodajki i wywoła z wielkiej dali duchy, aby łaziły między żywochódki i żywostójki, i niektóre z tych duchów wśród nich zamieszkają, a moje Dziatki będą je szanowały i będą się bojały ich sprawiedliwej złości. Do czasu wszakże, póki Pierwotniaki będą sprawowali władzę i póki Wtórniaki będą młode". Przypomnij sobie, Ziemiokrólko, twoje dumanie przecież nie zawsze nuciła samotnie. Czy nie pomnisz? Napotkała się kiedyś z moją i razem wzniosły się wysoko jak na skrzydłach wielkich ptaszysk, które szybują ponad chmurkami. Te dumania za sprawą jedynaka także staną się FAKTEM* , a zanim jego Dziatki ockną się do życia, zjawią się szybkie jak wiatr Orły Mocniarzy.
Owocodajka uradowana wstała i podnosząc ramiona ku niebu zawołała:
- Niech moje drzewa rosną wysoko, żeby Orły Króla mogły na nich gniazdować!
Starokról także wstał, tak wielgasty, że głos jego dolatywał do Owocnicy z góry, jak gdyby ze szlaku z wiejącym Halnym.
- Nie! - rzekł. - Tylko drzewa Ziemniaka będą dość ogromniaste. Orły zadomowią się na szczytach gór i tam słyszeć będą głosy nasze krzyczące o ratunek. Ale po lasach będą wałęsali się Juhasi Drzew.
Starokról odlazł, Owocnica zaś wróciła do Ziemniaka; zastała go w kuźni zajętego wlewaniem w formy roztopionego żelastwa.
- Jak hojny jest Jedynak! - rzekła. - Niech dziatki twoje się lękają, bo w lasach znajdą się wielgaśne duchy, których złości nikt nie będzie mógł wołać bezkarnie.
- A jednak moje Dziatki drewna będą wymagać - rzekł Ziemniak i wziął się znowu za robotę.


* - kryptoreklama pewnego czasopisma...




To tyle, możesz już zamknąć to okno...


Strona Główna      
Z Ostatniej Chwili      
Kącik Poezji      
Teatrzyk      
Opowiadania      
Galera      
Sklepik      
Forum Romanum      
Goście Adiemusa      
Linki      
Rozbrykany Balrog      
Lista mailingowa      






Książka Skarg i Wniosków      



Ta witrynka nie wysyla
cookies. Jeżeli lubisz je
kolekcjonować, kliknij
prawym klawiszem na
poniższe ciasteczka
i zapisz je sobie
gdzieś na dysku.

bardzo lekkostrawne, tylko 8kB

Podoba Ci się
na mojej stronce?
Klikaj śmiało!
TOLKIEN toplista