M.L.
Rozdział 3 - Pojawienie się Pierwszaków i uwięzienie Mocowstaja.
Przez długie wieki Wielkomocniarze żyli za Wierchami Rajnika w chwale i blasku światłości Drzew. Środkoziem zaś spoczywał w mroku który rozświetlały jedynie gwiazdy. Niegdyś, kiedy świeciły Lampiony, Środkoziem przeżył swój pierwszy rozkwit, teraz wstrzymany, gdyż wszystko spowijał mrok. Mimo to najstarsze z żywych stworzeń już wzrosły. W morzach pojawiły się wielkie wodorosty, a na ziemię padał cień wielkich drzew. W dolinach i na spowitych mrokiem wzgórzach przechadzały się starodawne i potężne stworzenia. Wielkomocniarze, poza Owocodajką i Grarogiem rzadko jeno zaglądali do tych ziem i puszcz starożytnych. Owocodajka wędrowała zasmęcona wśród cieni Środkoziemu bolejąc nad zahamowaniem wzrostu i oddaleniem się nadziei związanej z Wiosną Siedliszcza. I pogrążyła we śnie wiele rzeczy które wzrosły podczas Wiosny, tak by nie starzały się, ale oczekiwały czasu ponownego przebudzenia.
Azaliż na północy Mocnowstaj umacniał swą potęgę. Nie spał, przeciwnie czuwał i czynił. Środkoziem nawiedzały złośliwe i spaczone przez niego istoty, a mroczne i uśpione puszcze i bory, nawiedzały potwory i upiory strachu. W Piekłolochu zebrał wierne sobie demony, te z duszników, które jako pierwsze przystały do niego w dniach jego chwały, i stały się w zepsuciu najbardziej podobne do niego. Ich serca były niczym z płomienia , lecz odziani byli w mrok a przed nimi postępowały strach i trwoga. Ich bronią były płomieniobicze. Dawnymi dni w Środkoziemiu zwano je Cieniopłomieniami. I w tych ciemnych wiekach Mocnowstaj urobił wiele innych potworów o przeróżniastych kształtach, które długo potem trapiły Siedliszcze. Jego władztwo niepowstrzymanie rozszerzało się na południe Środkozemia.
Mocnowstaj wzniósł takowoż fortecę i wielka zbrojownię w bliskości północno-zachodnich brzegów morza, jako punkt oporu przeciw jakiemukolwiek atakowi, który wyszedłby z Rajnika. Dowódca tejże twierdzy mianował Pokrętnika, a samo miejsce nazwano później Żekielnikiem.
I takoz się zdażyło, iz Wielkomocniarze zebrali sie na Wiec. Trapiły ich bowiem wieści, ktore Owocodajka i Graróg przynosili z Zewnętrzniastych Krain. A takoz przemówiła Owocodajka do Wielkomocniarzy: 'O wy, Mocni Ardy, wizja Jedynaka była krótka i szybko przeminęła, także nie znamy i nie możemy odgadnąć dnia ani godziny. Bądźcie jednak pewni, że czas jest bliski i zaniedługo dopelni się czas naszego oczekiwania. Nadchodzi obiecywany czas kiedy narodza się Erudziatki. Czy tedy powinniśmy pozwolić by ich ziemie były puste i pelne zła? Czy powinni chodzić w ciemnościach, gdy by radujemy sie światłością? Czy maja nazwac Mocnowstaja swym panem, gdy starokról zasiada na Wybiałoszczycie?'
A Silnik, w gorączce zakrzyknął: 'Nie! Tak nie może być! Uderzmy szybko i pelna mocą! Czyż nie nazbyt długo zażywaliśmy spoczynku? Czyż nie odzyskaliśmy naszych sił? Czy ten jeden będzie zawsze rzucal nam wyzwanie?'
Na wezwanie Starokrola przemowił Duchacz. I to rzekł: 'To prawda, iż w tej epoce Erudziatki przyjdą na Siedliszcze, ale jeszcze nie w tej chwili. Co więcej zapowiedziano, że Pierwszaki przebudzą się kiedy ciemnośc będzie spowijać Siedliszcze, i Gwiazdy będą pierwszą rzeczą, którą dostrzegą. Wielkie Światło będzie sygnałem początku ich schyłku. To Gwiazdyni będą zawżdy wzywac w potrzebie.
Tedy Gwiazdynia opuściła wiec i zerknęła z wysokości Wybiałoszytu, ku mrokom spowijającym Środkoziem rozpraszanym jeno przez blask licznych, acz odległych i słabo świecących gwiazd. Zaczęła tedy Gwiazdynia wielkie dzielo, najwieksze odkąd Wielkomocniarze zstąpili na Siedliszcze. Srebrzysta rosę zbieraną w sadzawce u stóp Srebrnodrzewia, i z niej urobiła nowe jasniejsze gwiazdy na przybycie Pierwszakow. Dlatego też Ta ktorej imie u początków tworzenia Eanii brzmialo Rozniecaczka, później przez Gadatków zostala nazwano Gwiazdlową. Urobiła bowiem wtedy Czerwonaka, Błękitniaka, Neniaka i Lumbarka, a także Wspanialaka i Klejnotniaka, a wiele innych gwiazd zebrała w konstelacje i zawiesiła na niebie jako znamie. A były to: Motylek, Niebochanek, Orzełek, Annariasz. Urobiła też ówczas Niebomiecznika z jegobłyskającym pasem, ktory jest zapowieścią Ostatniej Bójki, do ktorej dojdzie na koniec czasow. A wysoko na północy, jako wyzwanie dla Mocnowstaja, zawiesiła Mocniasierp, znamię przeznaczenia.
Powiadają, że w tejże chwili, gdy Gwiazdynia skończyła swe długotrwałe i wyczerpujące dzieło, i kiedy po raz pierwszy wzeszedł Niebomiecznik a Błęknitaniak zabłysnął wśród mgieł ponad granicami Siedliszcza, w tej właśnie godzinie przebudziły się Erudziatki, Pierwszacy Jedynaka. Nad Jeziorem Budzikowym, Wodami Pobudki, przebudzili się pośród mroków ledwie rozświetlonych przez gwiazdy. I kiedy pomieszkiwali tam nad Jeziorem Budzikowym, pierwszą rzeczą nad którą się zachwycili były gwiazdy na Niebie. Dlategoż na zawsze już byli zadurzeni w blasku gwiazd, a Gwiazdynię otaczali pośród Wielkomocniarzy największą rewerencją.
Od tamtejszych czasów wiele się zmieniło w obrazie Siedliszcza: granice lądów i mórz uległy zmianie, wiele zniknęło a na ich miejsce pojawiły się nowe. Rzeki zmieniły bieg, nawet wierchy nie pozostały w swych dawnych miejscach i nie masz już powrotu do Jeziora Budzikowego. Jednak pomiędzy Gadatkami mawiają, że leżało ono hen na wschodzie Środkoziemia i raczej w północnej jego części. I tak po prawdzie było ono zatoką Śródziemnego Morza Lodowiska. Morze to powstało na miejscu korzeni Północnokaganki, po obaleniu jej przez Mocnowstaja. Wiele rzek i strumieni spływało do Lodowiska z wysoczyzn na wschodzie. I pierwszą rzeczą, którą zasłyszali Pierwszakowie, były dźwięki wody płynącej i szumiącej pośród kamieni.
Długo pomieszkiwali w swoim pierwszym domu nad wodami pośród gwiazd. Wędrowali po Siedliszczu i wszystko budziło w nich zachwyt i zdumienie. I zaczęli tworzyć mowę by nadawać nazwania wszelakim rzeczom które napotykali. Siebie samych nazwali Gadatkami, jako tych, którzy umieli mówić, gdyż nie spotkali jeszcze innych istot, które potrafiłyby gadać i podśpiewywać.
W tym to czasie zdarzyło się, że Graróg, w swych łowach, wypuścił się daleko na wschód i skręciwszy na północ podług brzegów Lodowiska, znalazł się w cieniu Czerwonawych Wierchów, Gór Wschodniakowych. Gdy nagle Rżacz zarżał donośnie i zatrzymał się. Graróg zadziwił się i zamarł, gdyż pośród ciszy tych krain, pod licznymi gwiazdami, usłyszał w oddali jakby wiele śpiewających głosów.
Tym sposobem i przez zupełny przypadek Wielkomocniarze odnaleźli tych których tak długo wypatrywali. Graróg patrzając na Pierwszaków zadziwił się, jakby byli istotami z nagła zjawiającymi się, cudownymi a niespodziewanymi zarazem. I tak już zawsze być miało z Mocniarzami. Albowie, chocia poza Sideliszczem, wiele rzeczy mogło być zapowiedzianych w Śpiewce lubo wizyji, to jednkoż Ci którzy zstąpili do Eanii, każdy w swoim czasie miał napotkać rzeczy nowe i niezapowiedziane.
Na samym początku, Starszaki Jedynaka, byli wielgaśniejsi i silniejsi niż w następnych epokach. Nie byli jednak piękniejsi. Bo chocia pięknota Gadatków u zarania ich dni, była większa niż innych kreacji Wszechtatki, to w dalszych epokach nie umniejszyla się. Przeciwnie, życie w Mocniewie pośród Mocniarzy, a także wiedza i troski ubogaciły ją. I Graróg zadurzył się w nich od pierwszego wejrzenia i nazwał ich Gwiezdniakami, Ludziskami Gwiazd. Ostatecznie ejdnak nazwę ta przypisano tylko Wędrowniczkom, czyli tym którzy podążyli za nim na Zachód.
Jednakowoż wielu Gadatków zastrachało się na przybycie Graroga. A winowajca był Mocnowstaj. Gdyz o wiele później Mędrkowie pośród Wędrowniczków ogłosili, że to Mocnowstaj, zawsze czujny, jako pierwszy spostrzegł przebudzenie Gadatków. I wysłał cienie i złe duchy by ich trapiły i porywały nieuważnych. Takowoż się zdarzyło, na kilka leciech przed przybyciem Graroga, że jeżeli Pierwszacy jacyś samotnie lub w małej grupie, za bardzo się od reszty oddalili, często znikali bez śladu i nigdy już nie powracali. Pośród Gadatków zaczęły krążyć opowieści jak to Łowczy porwał ich i strach padł na Pierwszaków. I po prawdzie w najstarszych pieśniach i opowieściach Pierwszakow, które ciągle sa pamiętane za Dalekim Zachodzie, pobrzmiewają echa tego strachu. Mówią one o cieniach wędrujących pośród wzgórz wokół Jeziora Budzikowego. O ciemności przesłaniającej gwiazdy, o czarnym Jeźdźcu na dzikim koniu, który ścigał zbłąkanych wędrowców by ich porwać i pożreć.
A wiadomo nam, że Mocnowstaj nienawidził Graroga i lękał się jego łowieckich eskapad w Środkoziemiu. I alboc sam posłał swe czarne sługi, by jako jeźdźcy trapili Pierwszaków, lubo rozpuszczał kłamliwe plotki, by napełnić serca Gadatków strachem przed Grarogiem.
Tedy, gdy Rżacz zarżał, a Graróg pojwił się pomiędzy nimi, niektórzy z Gadatkow ukryli się, a inni uciekli i nigdy ich nie odnaleziono. Ci odważniejsi jednakowoż zostali i bystro spostrzegli, że Wielkojeździec nie był Stworem Cimności, gdyz w jego obliczu widniała świetlistość Mocniewa. Najszlachetniejsi z Pierwszaków odrzucili od siebie strachanie i pozostali z Grarogiem.
O tych jednak nieszczęśnikach zwiedzionych przez Mocnowstaja, niewiele da się opowiedzieć z pewnością. Bo komu żywych udało się kiedykolwiek zstąpić na dno lochów Piekielnika, czy też przejrzeć oślizgłą czerń myśli Mocnowstaja? Jednak Mędrkowie z Samowyspu wierzą, że wszyscy Gadatkowie, którzy wpadli w łapska Mocnowstaja, przed zniszczeniem Piekielnika, zostali tam uwięzieni i sztuką powolnej tortury znieprawieni i zniewoleni. Tym sposobem Mocnowstaj miał wyhodować przebrzydłą rasę Ochydników, urobionych na szyderstwo i jako przedrzeźnienie Pierwszaków, których stali się najzajadlejszym wrogiem. Ochydnicy mieli bowiem swoje życie i mnożyli się tak jak Erudziatki. Nic jednak co miało swoje życie lub życia podobieństwo, nie mogło być uczynione przez samego Mocnowstaja, po jego buncie w czasie Śpiewki Świętoszków nim pojawiła się Eania - tak przynajmniej powiadają Mędrkowie. A w głębi swych czarnych serc Ochydnicy nienawidzili swego Mistrza, któremu zawdzięczali jedynie swe cierpienie i któremu służyli tylko ze strachu. To zapewne był najgorszy z czynów Mocnowstaja, i najbardziej nienawistny Jedynakowi.
Graróg czas pewien przebywał wśród Gadatków, na nastepnie niczem błyskawica pomknął ponad lądami i morzami do Mocniewa by przynieść do Świetlikowa wielkie wieści. Powiadał tedy o cieniach trapiących Budzikowo. Uradowali się Mocniarze na wieść o przebudzeniu Pierwszaków. Jednakowoż ich radość zacieniały wątpliwości. Długo rozprawiali jak ochronic Gadatków przed cieniem Mocnowstaja. Graróg zaraz tez powróciło do Środkoziemia i zamieszkał pośród Pierwszaków.
Starokról długaśnie zasiadał i rozmyślał w swym pałacu na Wybiałoszczycie, szukając rady u Wszechtatki. A kiedy zszedł był do Świetlikowa zwołał Wielkomocniarzy do Zasiadalni, i przybył tam z Oceanu Zewnętrznego nawet Wodnik.
A tedy Starokról takoż rzecze do Wielkomocniarzy: "Oto rada i polecenie, które przekazał mi Jedynak. Powinnością naszą jest odzyskanie, za wszelka cenę, władztwa nad Siedliszczem Erudziatek i uwolnienie Gadatkow od cienia Mocnowstaja." Silnik uradował się na taka radę, Ziemniak zaś zatroskał się, przewidując jak ciężkie rany poniesie Siedliszcze w czasie walk. I Mocniarze zgromadzili wszelakie swe siły i wyruszyli z Rajnika z wielkimi siłami zbrojnych, gotowi zaatakować fortalicje Mocnowstaja i skończyć z zagrożeniem z jego strony. Mocnowstaj miał nigdy nie zapomnieć, że przyczyną tej wojny byli Pierwszacy, i to oni byli przyczyna jego upadku. Jednakowoż nie mieli oni żadnego udziału w tych czynach i nie wiele wiedzieli o wyprawie Zachodniotęg przeciw Północy, u początku ich dni na Siedliszczu.
Mocnowstaj wystąpił w boju spotkaniowym w północno-zachodniej części Środkoziemia, która to krajna doznała wielkich zniszczeń. Jednak siły Mocniarzy odniosły szybkie zwycięstwo a sługi Mocnowstaja pierzchły przed nimi do Piekielnika. Siły Mocniarzy rozlały się po Środkoziemiu i zadziergnęli straż wokół Budzikowa. Dlatego też Pierwszacy nic nie wiedzieli o Wielkiej Bójce Potężniastych, poza tym że ziemia drżała i jęczała pod ich nogami, wody w jeziorze były wzburzone, a na północy widniały światła i wielkie płomienie. Długie i zaciekłe było oblężenie Piekielnika i wiele bitew stoczono u jego Dźwierzy o których Pierwszacy nie wiedzieli nic poza niejasnymi plotkami. Wtedy odmieniło się też oblicze Środkoziemia. Wielkie Morze rozlało się szerzej oddzielając Rajnik od Środkoziemia. Powstała wówczas na południu Wielka Zatoka Pięknotowa. Wiele innych, mniejszych zatok powstało wówczas między Zatoką Pięknotową i Kruszylodem, dlaeko na północy, gdzie Środkoziem i Rajnik zbliżały się do siebie. Z tych najważniejsze było Zakole Wielkostruga, do którego wpadała wielka rzeka Wielkostrug biorąca swe źródła w nowowzniesionych wyżynach na północy: Sosnowniku i górach otaczających Mgłownik. W tamtym czasie spustoszono wszystkie krainy dalekiej północy, gdyż Piekielnik był zaryty głęboko w trzewiach Siedliszcza, jego lochy wypełniały płomienie i niezliczone hordy sług Mocnowstaja.
Lecz wreszcie rozbito Dźwierza Piekielnika i odsłonięto jego lochy, a Mocnowstaj skrył się najgłębszych halach swego siedliska. Tedy wystąpił Silnik jako przedastawiciel Mocniarzy i zmagał się w strasznem pojedynku z Mocnowstajem, i powalił go na twarz i skuł go okowami Nierozerwalnika, łańcucha w tym właśnie celu wykutego przez Ziemniaka. I powiedziono Mocnowstaja do niewoli, a Siedliszcze przez długi czas mogło się cieszyć pokojem.
Tym niemniej Mocniarze nie odkryli wszelkich lochów, schowków i jaskiń sprytnie ukrytych w głębinach Siedliszcza, pod Żekielnikiem i Piekielnikiem. Wiele złych istot tam przetrwało, inne rozproszyły się w ciemnościach i były plaga pustkowi Środkoziemia, oczekując powrotu swego Mistrza. Pokrętnika takowoż nie udało się odnaleźć.
Lecz kiedy bójka zakończyła się, a z ruin na Północy uniosły się kłęby dymów, które zakryły gwiazdy, Mocniarze zawlekli Mocnowstaja, z powrotem do Mocniewa. Miał on spętane ręce i nogi, oraz przewiązane oczyska i tak przywleczono go do Zasiadlani. I tam leżał na twarzy u stóp Starokróla i błagał litości. Odmówiono jednak jego błaganiom i wrzucono do lochów Duchoczekalni, z których nikt nie może zbiec, ni Mocniarz, ni Pierwszak, ni śmiertelny Wtórniak. Potęzne i mocne są te kazamaty, a pobudowano je na zachodzie Rajnika. Tam właśnie Mocnowstaj miał przebywać przez trzy długie stulecia, nim jego spraw miała być na nowo rozpatrzona, a on na nowo mógłby prosić o łaskawość.
C.D.N.
To tyle, możesz już zamknąć to okno...
|
|
 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Książka Skarg i Wniosków   |
|
|
|
Ta witrynka nie wysyla cookies. Jeżeli lubisz je kolekcjonować, kliknij prawym klawiszem na poniższe ciasteczka i zapisz je sobie gdzieś na dysku.
|
|
Podoba Ci się na mojej stronce? Klikaj śmiało!
|
|