To był piękny,
słoneczny dzień. Aragorn siedział na tronie i leniwie bawił się berłem Arnoru.
Odkąd został królem jego życie zmieniło się nieodwracalnie. Z powodu braku
ruchu zaczął obrastać tłuszczem, a jego mięśnie przestały wszystkich zachwycać.
Gimlemu to nie przeszkadzało, Frodo odpłynął za morze, a Sam był równie tłusty,
więc nie miał nic do gadania. Jednak Merry, Pippin i Legolas nie mogli tego tak
zostawić. Postanowili zająć się przyjacielem i przywrócić go do pełnej
sprawności ruchowej. Zdawali sobie sprawę, że przysporzy im to wiele trudności.
Jednak elf żył już bardzo długo i nauczył się radzić sobie w każdej sytuacji, a
hobbici bardzo zmężnieli podczas wojny. Teraz miała odbyć się próba ich siły,
odwagi i wytrzymałości.
- Aragornie –
zaczął Legolas. – Musisz coś z tym zrobić.
- Nie po to przez tyle lat walczyłeś o tron, żeby teraz skisnąć na
nim jak stary dziad! – Pippin nie mógł patrzeć, jak jego władca osuwa się w
czarną otchłań nadwagi.
- Od jutra
zaczynamy kurację odchudzającą – zdecydował Merry. Po tych słowach trzej
przyjaciele wyszli z komnaty i udali się do spiżarni, aby opróżnić ją ze
wszystkich tak uwielbianych przez Aragorna potraw zawierających dużo tłuszczu i
cholesterolu.
* * *
Spadkobierca
Isildura obudził się w dobrym humorze. Szczerze mówiąc nie wierzył, aby jego
najlepsi przyjaciele odebrali mu przyjemność jedzenia. Dlatego z lekkim sercem
udał się do spiżarni aby pochłonąć coś wyjątkowo tłustego i tuczącego. To, co
zobaczył, przerosło jego największe oczekiwania. Wszystkie półki wypełnione
były owocami i warzywami, których szczerze nienawidził. Jego krzyk pełen bólu i
przerażenia obudził cały pałac, a co za tym idzie, również Merry’ego, Pippina i
Legolasa.
- Tego się
spodziewałem – mruknął Peregrin zwlekając się z wygodnego łóżka.
- Spać nie da,
tłuścioch jeden – zawtórował mu Meriadok.
- Chodźmy już,
bo Aragorn oszaleje – rzekł Legolas idąc w kierunku drzwi.
Kiedy dotarli
na miejsce ich oczom ukazał się żałosny widok. Wciąż odziany w piżamę Władca
Gondoru siedział na podłodze i obejmując rękami kolana kołysał się jak dziecko.
- To
niemożliwe – wyjęczał. – Jak mogliście mi to zrobić!?
- To dla
twojego dobra. Jeśli utyjesz jeszcze trochę, Arwena nie będzie chciała cię
widzieć – stwierdził trochę urażony elf. Po tych słowach Elessar od razu stał
się chętny do współpracy. W końcu nie mógł pozwolić aby jego ukochana Gwiazda
Wieczorna czuła do niego wstręt. A dużo już nie brakowało.
* * *
Pół godziny
później czwórka towarzyszy siedziała w sali obrad zastanawiając się od czego zacząć.
- Masz jakiś
pomysł, Legolasie? – zapytał Pippin wolno żując kawałek jabłka.
- Trzeba go
trochę rozruszać – odpowiedział elf zerkając w kierunku siedzącego w kącie
Aragorna.
- Skoro tak
mówisz... Ty się znasz na odchudzaniu... – skomentował Meriadok.
- Zamknij
się!!! – wrzasnął czerwony ze złości książę Mrocznej Puszczy. – Zresztą elfy
nie muszą się odchudzać – dodał po chwili z wyższością.
- Akurat –
mruknął pod nosem młody Took.
- Czy
chciałbyś coś powiedzieć, mały przyjacielu? – w pozornie miłym tonie głosu
Legolasa dało się wyczuć zdenerwowanie.
- Eee... Masz
całkowitą rację, drogi elfie. Zgadzam się z tobą całkowicie – wydukał hobbit
patrząc na łuk spoczywający w ręku towarzysza.
W tym momencie
rozmowę przerwał im szloch Elessara. Aragorn nie mógł dłużej dusić w sobie
emocji. Odezwała się w nim tęsknota za wielkim, soczystym kawałkiem mięsa
polanego pysznym sosem. Merry, Pippin i Legolas od razu zapomnieli o kłótni.
- Trzeba
zacząć od zaraz – postanowił elf, a hobbici zgodzili się bez zastanowienia.
Ubrali Aragorna w strój sportowy, przypasali mu Andurila, zwanego niegdyś
Narsilem i wyprowadzili z pałacu. Jednak Władca Gondoru zamiast wziąć się do
biegania usiadł na ziemi i zaczął płakać.
- Trzeba
sięgnąć po drastyczniejsze środki – stwierdził Peregrin patrząc znacząco na
Legolasa.
- Co masz na
myśli? – spytał książę słusznie obawiając się o swoje zdrowie.
- W tobie
jedyna nadzieja – włączył się do rozmowy Merry, który od razu zgadł, o czym
myśli jego kuzyn.
- O co wam
chodzi? – w głosie elfa dało się wyczuć nutę zniecierpliwienia.
- Chodź z
nami. Przekonasz się.
* * *
Po chwili
purpurowy ze wstydu Legolas ukazał się oczom Aragorna. Hobbici uwiesili mu na
szyi sznur zrobiony z pysznych kiełbasek, a do rąk dali wielki kawał mięsa. Elessar,
widząc przysmaki marnujące się na przyjacielu, rzucił się do przodu z ogromną
prędkością. Żaden z hobbitów nie spodziewał się, że Obieżyświat może poruszać
się tak szybko. Zaczęli obawiać się o życie Legolasa. Jednak ani Merry, ani
Pippin nie docenili elfa. Książę, widząc obłęd w oczach Aragorna, zaczął
uciekać z taką zwinnością, jakiej ich oczy jeszcze nie widziały. Na początku
hobbici świetnie się bawili, ale nawet najciekawsze zajęcie kiedyś się nudzi.
Dlatego wkrótce potem zapadli w błogi sen.
* * *
Kiedy się
obudzili, słońce chyliło się ku zachodowi.
- O Eru!!!
Gdzie Legolas? – zawołali jednocześnie. Zaczęli podejrzewać, że księciu mogło
się coś stać. Jednak uspokoił ich przerażający krzyk Aragorna:
- Poczekajcie,
drogie kiełbaski! Nie uciekaj, kochane mięsko! LEGOLASIE! NAKAZUJĘ CI STAĆ!!!
- Nic z tego.
Musisz schudnąć. – stwierdził rzeczowo elf przystając przy hobbitach. Merry
zdziwił się, że książę nie ma nawet zadyszki.
- Może też
byście trochę pobiegali? Chcę odpocząć.
- Przecież
nawet się nie zmęczyłeś – zauważył Pippin.
- W końcu
jestem księciem elfów. Ja się nie męczę – dumnie odparł Legolas zerkając w
kierunku zbliżającego się Aragorna. Król Gondoru prawie czołgał się po ziemi.
Jego ubranie było strasznie brudne, a cenny miecz, niegdyś złamany, teraz zaś a
nowo przekuty, zabłocony jak nigdy dotąd.
- Myślę, że na
dzisiaj wystarczy. Dajcie mu jakąś sałatkę, a ja muszę pozbyć się z siebie
zapachu wędzonej kiełbasy – skrzywił się elf idąc w kierunku łazienki.
* * *
Następnego
dnia przyjaciele obudzili się wraz ze wschodem słońca. Udali się do pałacowego
ogrodu, ale Legolas stanowczo odmówił dalszego biegania z kiełbasą na szyi.
Wobec tego postanowili użyć konia. Padło na Aroda.
- Biedny
koniku... Musisz nam pomóc. Zrób to dla Aragorna – mówił cicho elf przekonując
zwierzę do współpracy. Arod dał się udobruchać i od tej pory codziennie ćwiczył
z Obieżyświatem. Jednak kuracja odchudzająca nie przynosiła widocznych skutków.
Wobec zaistniałej sytuacji hobbici zaczęli podejrzewać, że Władca Gondoru
odżywia się też czymś więcej niż warzywami i owocami. Zdecydowali się na
dokładną rewizję komnaty Elessara. Przyczyną okazała się góra kiełbasek
schowanych w szafie.
- Jak
mogłeś!!! – krzyknął Legolas chwilowo tracąc panowanie nad sobą.
- Spokojnie
przyjacielu, rekwirujemy kiełbaski z szafy Aragorna i wracamy do treningu –
uspokajał elfa Pippin.
- Za karę
zwiększamy liczbę godzin biegania – zadecydował Merry.
* * *
Od momentu pozbawienia Elessara wszelkich potraw mięsnych w
postaci kiełbasek z szafy, dalsze odchudzanie szło bez zakłóceń, z wyjątkiem
dnia, w którym Aragorn próbował zjeść Aroda. Na szczęście był to odosobniony
przypadek, który nie powtórzył się nigdy więcej. Po wielu miesiącach udało się
doprowadzić króla Gondoru do stanu używalności.
- No! Jestem z nas dumny, przyjaciele. Wykonaliśmy zadanie,
którego nikt inny nie chciał się podjąć – rzekł Pippin żegnając się z
Legolasem.
- Do zobaczenia, kochani hobbici. Mam nadzieję, że w innych
okolicznościach – odrzekł elf i pogalopował w stronę Mrocznej Puszczy. Dwaj
kuzyni odwrócili się i przepełnieni radością i dumą udali się do Shire.
* * *
Legolas dotarł wreszcie do
Gondoru. Od chwili, gdy był tam poprzednio, minęło pół roku. Chciał zobaczyć,
jak radzi sobie Elessar. Zżerała go ciekawość i nie mógł się doczekać spotkania
z królem. To, co zobaczył, załamało go do głębi. Na tronie siedział okropnie tłusty
Aragorn otoczony zewsząd pączkami i drożdżówkami. Bliski płaczu powiedział do
służącego:
- Poślij po Meriadoka i Peregrina. Powiedz, że potrzebna mi ich
pomoc.
- Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!!! – krzyk Elessara dało się
słyszeć w całym pałacu.
- Przykro mi przyjacielu. Nie masz wyboru – poinformował go
Legolas i udał się do spiżarni aby zacząć wszystko od początku.
THE END