|
Darth Kenobi presents
Imperium Saurona kontratakuje
Rozdział 7
Elfijska opowieść
- Arweno. - powiedział Elrond, wchodząc do pokoju córki. - Spóźnisz się na drobnicowiec. Udekoruj się.
- Nie płynę.
- Aragorn nie nawróci. A gdyby nawrócił...
Życie Minas Tirith, 24 kwietnia 120 roku Czwartej Ery
Dziś rano zmarł król Elessar, pogromca Saurona. Jednoczymy się w żałobie z królową Arweną, która zwleka w ciemnościach i wątpliwościach, związana ze swoim żalem pod więdnącymi drzewami niczym bezgwiezdna zimowa noc w Lórien, niewielkim lesie na północy, niegdyś zamieszkiwanym przez elfki, obecnie opuszczonym.
Arwena rozpłakała się, widząc tak ponurą wizję przyszłości.
W nocy elfy, przy świetle latarek, opuściły Rivendell i odeszły na zachód. Wszystkie, z wyjątkiem Elronda, który zatelefonował do Lórien.
- Artykułuje Elrond. Galadrielo, koniunktura jest krytyczna. Sauron preferuje użytkowanie Sarumana do zdemolowania Rohanu.
- Wyślę oddział. - odparła elfka, a gdy wyłączyła telefon, dodała:
- Haldirella, pakuj się!
*
Wyruszyłyśmy z Lórien o godzinie za piętnaście dwunasta, punkt.
napisała Haldirella w dzienniku podróży.
Po dokładnej analizie mapy stwierdziłyśmy, że najkrótsza droga do Rohanu wiedzie przez Szarą Przystań. Treningi sprawnościowe Pani Galadrieli wreszcie się przydały. Dotarłyśmy na miejsce po godzinie biegu. Zjadłyśmy obiad w barze mlecznym i wsiadłyśmy na okręt.
*
Kapitan powiedział, że nasza mapa pochodzi z Pierwszej Ery, a od tego czasu zarysy lądów bardzo się zmieniły. Kupiłam nową mapę i porównałam je jedziemy dłuższą drogą. Statek wyszedł na pełne morze. Zaczyna bujać. Chyba zwrócę deser.
*
Nie da się opisać tego, co widziałam. Siedziałam na pokładzie i patrzyłam w morze. W pewnym momencie wynurzył się z niego Osse i pomachał mi. To dobry znak.
*
Dotarłyśmy do Rohanu. Czeka nas jeszcze kilkanaście staj biegu do Rogogrodu. Pierwsze wrażenia z królestwa: domy są z drewna, wszędzie pełno koni i krów, ludzie się nie myją a psy nas nie lubią.
*
Znalazłyśmy opuszczoną wioskę. Rohirrimowie opuścili ją chyba z powodu pożaru. Na miejscu zastałyśmy grupę Wolan. Byli wrogo nastawieni. Są martwi.
*
W napotkanym kramie chciałam kupić coś do jedzenia. Gdy poprosiłam o koninę, handlarka wyrzuciła mnie za drzwi. Może nie lubią ciemnoskórych elfek? Trochę później zobaczyłyśmy Isengard. Ładny. Rogogród jest coraz bliżej.
*
- To nie jest róg orków! - zauważył obdarzony dobrym słuchem muzycznym Gamling, wybiegając na mur.
- Otworzyć kurde bramę! - krzyknął król.
Do twierdzy przybył batalion czarnoskórych elfek, wybijających ogonami rytm marsza Lórien. Rohirrimowie patrzyli z podziwem na ich wspaniałe łuki maszynowe i srebrzyste zbroje, ale uwagę wojowników przykuwały głównie same łuczniczki.
Idąca na czele elfka miała białe włosy i czarne oczy, w których odbijało się światło księżyca. Pochyliła głowę przed królem Theodenem.
- Melduje się kapitan Haldirella, dowodząca pięćdziesięcioosobowym Samodzielnym Kobiecym Oddziałem Łuczniczek z Lórien. Przybywamy z rozkazu Elronda z Rivendell. - powiedziała szeptem.
Legolas rzucił się w jej kierunku.
- Wciąż masz mój naszyjnik. zauważyła.
Uśmiechnął się.
*
- Gimli! krzyknął Legolas. Krasnolud przerwał rozmowę z Eowiną i spojrzał na elfa. Czy Aragorn już wrócił?
- Nie. odparł Gimli.
- Pojadę na jego poszukiwanie.
- Armia Sarumana już tu idzie. rzekł krasnolud. Zabijom ciem zanim go znajdziesz.
- Więc do zobaczenia w piekle! rzucił Legolas, biegiem ruszając do stajni.
Tylko Haldirella żegnała dzielnego elfa, wyruszającego na poszukiwanie przyjaciela.
|