|
Darth Kenobi presents
Imperium Saurona kontratakuje
Dwunastu gniewnych entów
- Wielki mag Morfeusz nakazał mnie i pobratymcom mym zwołać
naradę ogromną, na której consensus osiągniemy
w sprawie wielce ważkiej: uderzyć na wyklętego Sarumana, czy też jako stworzenia
jakie lękliwe w mateczniku siedzieć. Lecz my, jako lud niepodległy, sejmów
zwoływać nie będziem, jeno modły wznosić o nawrócenie czarownika okrutnego.
Pippin ziewnął. Słuchanie Pogibańca nie należało
do najprzyjemniejszych
rozrywek. Ent-1 z trzema małymi pasażerami maszerował przez las, stawiając
długie kroki.
- Pogi... rzekł Merry.Pogibe... Pogibu... Panie, a czemu myślałeś
że
jesteśmy orkami?
- Imię rasy waszej w Xiędze nie widnieje.
- Możemy ją zobaczyć?
Pogibaniec pogrzebał trochę w kabinie Enta-1, po czym cisnął hobbitom opasłe
tomisko obłożone granatową skórą.
*
- Spójrzcie, zacni hobbici! - rzekł Pogibaniec. - Oto i nasza wielka świątynia!
Spojrzeli. Na skraju lasu znajdowało się wielkie pogorzelisko.
- O w rzyć chędożony! - zawołał Pogibaniec. Znaczy się, rzec chciałem,
zdrajca przeklęty! Świątynię spalił!
Władca lasu spojrzał w stronę odległego o około staję Isengardu.
- Krucjata!
Na ten sygnał wokół Enta-1 zjawiło się jeszcze jedenaście mechów.
- Krwi i chwały! - wołały zielone stwory. Mechy, wybijając
stalowymi łapskami rytm marsza, ruszyły na Isengard.
Za nimi pobiegła grupa ujadających kundelków.
Słońce zaszło.
*
Mechy przeszły przez krąg Isengardu bez problemów.
Po wyeliminowaniu nielicznych How-haiów otoczyli Orthank.
- Wierni Pasterze Drzew! - ryknął Pogibaniec. - Ujrzałem zwierza wychodzącego
z oceanu, rogów pięćdziesiąt i łbów czternaście mającego, a na rogach jego
precjoza, a na łbach jego wyrazy bluźniercze.
Merry i Pippin wybuchnęli śmiechem.
- Zły czarowniku! - krzyczał Pogibaniec do stojącego
na balkonie swojej wieży
Sarumana. Potępiam cię!
- Wcale mnie nie potępiasz. - odparł Saruman.
- Ależ potępiam. Sztuczki twe nie działają na mię, czarowniku.
Daję ci ostatnią szansę. Czy przyznajesz się
do zbrodni?
- Nie!
- Twój brak wiary mnie niepokoi. - odparł Pogibaniec.
Mechy chwyciły się za ręce i otoczyły wieżę kręgiem. Siedzące w nich zielone
stwory chórem wyrecytowały:
Ele mele dudki, gospodarz malutki,
Gospodyni garbata a córeczka smarkata.
Saruman wytrzeszczył oczy.
Pogibaniec wziął w prawą dłoń miecz, w lewą zaś róg rycerski. Zagrał przeciągle.
Jeden z zielonych stworów zawołał głośno:
- Niniejszym wypowiadamy ci, Sarumanie z Isengardu, wojnę!
- Za mamusię!
Trach! Kamień ciśnięty przez wielkiego mecha uderzył
o wieżę Sarumana.
- Za tatusia! Trach!
- Za braciszka! Trach!
- Za siostrzyczkę!
- Nie mam siostrzyczki! - krzyknął z balkonu Saruman.
- To nie umniejsza twej zbrodni!
Trach! Merry, siedzący na głowie Enta-1, rozejrzał się.
Cały Isengard z wyjątkiem wieży był już zrównany z ziemią. Tylko twierdza
czarodzieja w jakiś sposób opierała się atakom.
- Nigdy nie zburzycie Orthanku! - krzyknął Saruman.
- Nie ma mocnych! Tę wieżę chroni magiczne zaklęcie!
Roboty przestały ciskać kamienie.
- Wszem i wobec ogłaszam oblężenie owej wieży. - powiedział Pogibaniec.
Zapadła cisza.
*
Dwanaście mechów stało wokół Orthanku. Pomiędzy nimi krążyło kilka piersiówek
i pajdy chleba ze skwarkami.
*
- Wasza miłość, schwytaliśmy orka-heretyka.
Merry i Pippin obejrzeli się. Do Enta-1 podszedł inny mech.
W ręku ściskał How-haia.
- Przyznajesz się do zbrodni, którąś popełnił? - spytał Pogibaniec.
Ork pokiwał głową, co u tej rasy oznaczało "Nie".
- Śmierć ci, heretyku!
I spalili go na stosie.
Merry, zamiast patrzeć na ten spektakl, otworzył Xięgę. Zaczął ją czytać.
- Na początku...
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Książka Skarg i Wniosków
|
|
|
|
|
|
|
Ta witrynka nie wysyla
cookies. Jeżeli lubisz je
kolekcjonować, kliknij
prawym klawiszem na
poniższe ciasteczka
i zapisz je sobie
gdzieś na dysku.
|
|
|
Podoba Ci się na mojej stronce? Klikaj śmiało!
|
|