|
Darth Kenobi presents
Imperium Saurona kontratakuje
Rozdział 5
Podróż na wschód
- Gandalfie!
Frodo obudził się z wrzaskiem. Usiadł i rozejrzał się dookoła. Krajobraz nie wyglądał zbyt przyjaźnie. Wciąż byli w ruinach autostrady A2. Wstające słońce oświetlało wystające z ziemi zniszczone kolumny i wijące się gdzieniegdzie wstążki zawalonych przed wiekami jezdni.
- Co się stało, panie Frodo? - spytał Sam, jak zawsze czuwający przy swoim pracodawcy.
- Nif. Nie lubię cię. - odparł pan ibn Baggins, lecz to Pierścienica podpowiadała mu te słowa. Sam przez dłuższą chwilę przyglądał się jednemu z filarów. Umieszczono na nim tabliczkę z wygrawerowanym napisem: "Tete-a-tete".
Nagle Pierścienica zaśpiewała:
Soyuz nerushimi respublik svobodnikh...
Frodo upadł.
- To przez tego robaka mnie pan nie lubi. - rzekł Sam. Rozejrzał się. - Zgubiliśmy się. Lepiej coś zjedzmy.
Sam siadł na ziemi, wyjął z plecaka chleb razowy elfów i podał kromkę Frodowi.
- Nie jestefmy fami w fosmosie. - rzekł tamten, żując chleb.
*
W nocy do śpiących hobbitów podkradła się dziwna postać. Miała około metr wzrostu, wielką głowę i czarne oczy.
- Misa nie lubi złodziei... nie lubi... - szeptała podkradając się do Froda. Obcy sięgnął do kieszeni, w której powinna siedzieć Pierścienica.
Sam zerwał się na równe nogi, złapał za ciupagę i zamierzył się na obcego.
- Rozwalę ci łeb, jakem William Braveheart!
Frodo powoli otworzył oczy.
- Nie zabijaj go, Williamie. To Gollum. Psyda nam się.
*
Sam i Frodo szli przez ruiny, prowadząc Golluma przed sobą. Stwór co chwilę zerkał na ciupagę hobbita.
- Misa zginie! Wysa okrutne hobbity!
Frodo zatrzymał się, pomyślał chwilę i zapytał:
- Znas drogę do Fordoru?
- Misa zna.
- Byfeś tam?
- Misa była.
- Zaprowadzis nas tam.
- Misa zaprowadzi. Misa przysięga na... Zwierzaczka!
Stojący obok Sam zatknął ciupagę za pas.
*
- Misa was wyprowadziła! - krzyknął Gollum, wychodząc spod ruin złamanego wiaduktu. - Teraz mysa pójdą przez bagna. Martwe Bagna.
Hobbici szli za Gollumem, raz po raz spoglądając pod nogi.
- Tu są twarze, panie Frodo! Twarze trupów w wodzie! - krzyknął Sam.
- To nie foda... to formalina...
Nagle Frodo potknął się i przewrócił.
W formalinie pływały nie tylko ciała. Hobbit zobaczył także clowna, który wyciągał w jego kierunku rękę. Na szczęście ktoś szybko wyłowił Froda. Był to Gollum.
- Twoisa nie patrzy na światła. - rzekł stwór. Wkrótce opuścili Martwe Bagna.
*
Frodo nie spał. Całą noc karmił Pierścienicę i słuchał jej śpiewu. Gollum siedział na kamieniu i mówił do siebie:
- Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz. Dzisiaj mnie pragniesz, jutro się wstydzisz.
- Co powiedziafeś? - spytał Frodo.
- Twoisa musi spać, żeby odzyskać siły.
- Kim jestef? - nalegał hobbit.
- Nie twoisy sprawa.
- Gandalf mówił, ze mieskałeś nad Fielką Zeką.
- To jest mój krzyk, mój głos, moje życie, w tych słowach chcę słyszeć, glum, serca bicie.
- Musiafeś mieć cięzkie dziecińsfo.
- Ciągły sygnał jest początkiem końca. Hobbit, roślina, myśl konająca.
- Kiedyś byfeś hobbitem. Smigolu.
- Jak twoisa mnie nazwała?
- Smigol. To tfoje prawdziwe imię.
- Jak to się pisze?
Frodo patykiem napisał patykiem w błocie kilka koślawych liter. Wtem usłyszeli przerażający pisk.
- Darth Khamul! - krzyknął Gollum, chowając się w krzakach. Sam i Frodo poszli w jego ślady.
- Myślafem, ze Glorfindel go fabił. - powiedział Frodo.
- Nie, niktosa nie umie go zabić.
W tym samym momencie nad krzakami przeleciał ogromny, osiodłany pelikan, na którym podróżował bezgłowy mężczyzna w czerni. Gdy odleciał, Frodo, Sam i Gollum wyszli z krzaków.
- Czarna Brama jest blisko. - rzekł ten ostatni.
*
Frodo wspiął się za Gollumem na wysoką skałę. Z góry widać było Czarną Bramę Mordoru - wrota rozmiarów około sto na sto metrów. Hobbici długo się w nie wpatrywali. Nagle usłyszeli głos rogu. Ze wschodu nadchodził oddział samurajów. Dwa gigantyczne trolle otworzyły wrota.
Wtem kawałek skały odpadł i Sam stoczył się w dół. Frodo zbiegł za nim. Jeden z samurajów odłączył się od innych, by podejść do miejsca, w którym zauważył wzbijający w powietrze się pył.
- Huang-ho! - krzyknął dowódca.
- Ping-pong. - odparł samuraj.
Dowódca zdjął z pleców łuk i potraktował nieposłusznego wojownika strzałą. Tamten padł martwy kilka kroków od leżących hobbitów. Lider samurajów mrucząc pod nosem "Kuala Lumpur" powrócił do oddziału.
Samurajowie weszli za wrota, które zaraz się zamknęły.
- Moisa zna inną drogę. - rzekł Gollum, schodząc na dół do hobbitów. - Jest ścieżka, schody i tunel.
- Prowadź, Smigolu. - odparł Frodo.
*
Gollum spędził noc na wspominaniu swojego życia przed zdobyciem Pierścienicy. Był nauczycielem geografii w Szkole Podstawowej im. Wujcia Stoora nad Wielką Rzeką. Miał na imię Smigol. Magister Smigol.
- Odzyskałem zdrowie psychiczne! - krzyknął nagle.
*
Rano Smigol przyniósł Frodowi dwa króliki.
- Upolowałem właśnie takie oto dwa egzemplarze królika.
- Usmażmy je, panie Frodo. - rzekł Sam, rozpalając ogień. Podczas gdy ogrodnik piekł króliki, jego pracodawca udał się na zwiad.
Na drodze do Mordoru Frodo zauważył wielki oddział. Byli w nim ludzie w turbanach, z szablami i krzywymi łukami. Niektórzy obwieszeni byli dziwnymi paczuszkami. Za tą grupą podążał wielki, czarno-czerwony zwierz z sześcioma nogami, dwoma ogonami i ogromną paszczą, z której sterczało osiem par kłów. Na głowie potwór miał czułki i sześć par oczu. Ogon zdobił gustowny pędzelek. Na plecach mumakil miał umocowaną wieżyczkę, w której siedział łucznik.
- Panie Frodo, mumakil! - zawołał Sam, siadając obok przyjaciela.
Nagle z krzaków rosnących po obu stronach drogi posypały się strzały. Wojownicy Saurona padli martwi na ziemię, mumakil także. Ktoś uniósł do góry dwóch hobbitów i zawiązał im oczy.
*
- Reksio, rejestruj. - powiedział dowódca Gondorczyków. Stojący obok mały, biały droid zapiszczał.
- Dziennik kapitański. Mówi Faramir, syn Denethora. Otrzymaliśmy wiadomość, że Osgiliath zostało zaatakowane. Wkrótce tam wyruszymy, ale najpierw musimy się dowiedzieć, kim są dwa niziołki, które schwytaliśmy niedaleko Mordoru. Koniec wpisu. Wprowadzić niziołków!
Sam i Frodo weszli do pomieszczenia eskortowani przez dwóch strażników.
- Jak się nazywacie? - spytał Faramir.
- Frodo ibn Baggins.
- I William Braveheart.
- S Shire.
- Jesteśmy taksówkarzami.
- A gdzie ten trzeci? - spytał Faramir. - Ten mały stwór?
- Nie znamy fakiego. - skłamał Frodo. - Wyrufyliśmy z Rivendell z siedmioma towazysami: carodziejem, dwoma kuzynami, kfasnoludem, elfem i dfoma ludźmi.
- Imiona ludzi.
- Aragorn Afryda i Boromir s Gondoru.
- Byłeś przyjacielem Boromira?
- Tak.
- To dobrze. Był moim bratem.
Nagle w pomieszczeniu zjawiła się wysoka, koścista postać z kosą w ręku. Czaszkę miała w kilku miejscach posklejaną.
- Bratem, powiadasz? Zemsta będzie słodka. - zaskrzeczała. - Nie wołaj o pomoc. Nie nadejdzie. - dodała i cięciem kosy pozbawiła Faramira głowy. Hobbitom zrobiło się słabo, lecz powiedzieli sakramentalne "A, a, a. Kotki dwa." Śmierć, bo to była ona, zaśmiała się i rozpłynęła w powietrzu.
- Zabierzcie trupa. - powiedział jeden ze strażników, po czym z uśmiechem na ustach zwrócił się do hobbitów - Udało mi się ją oszukać. Jestem Faramir, syn Denethora. To był mój dubler.
- Na czym stanęliśmy? - dodał siadając i gładząc się po szpiczastej bródce.
- "Był moim bratem". - zacytował Sam.
- Ach, właśnie. Zmartwi was wieść, że Boromir nie żyje?
- Nie. - odpowiedział Frodo.
- Zamknąć ich w celi!
*
W nocy obudził Faramira jeden z jego żołnierzy.
- Kapitanie Faramirze, znaleźliśmy stwora. - rzekł.
Zaprowadzili księcia do Zakazanego Jeziora, w którym siedział Smigol, mocząc stopy. Na brzegu czekał już Frodo.
- Za wtargnięcie do tego jeziora grozi kara śmierci. - rzekł Faramir. - Zrób coś.
- Smigolu! Wyfodź! - zawołał Frodo.
- Znam swoje prawa! - odkrzyknął tamten. - Musicie mnie dobrze traktować jako strudzonego wędrowca szukającego pomocy! To niebezpieczna okolica!
- Czego chcesz? - wycedził przez zęby Faramir.
- Garnitur! Dajcie mi garnitur i okulary!
- Dajcie mu garnitur i okulary.
Po pełnej napięcia chwili jeden z Gondorczyków przyniósł zielony, dziecięcy garnitur i okulary. Podali je Smigolowi. Stwór powoli się ubrał, założył na nos okulary i przejrzał w wodzie. Wstał i powiedział:
- Pamiętajcie, jeśli mi coś zrobicie podam was do sądu.
Podwinął nogawki spodni, brodząc w wodzie doszedł do brzegu, skinął głową Faramirowi i odszedł.
*
Rano Faramir przyszedł do celi hobbitów.
- Wasz przyjaciel-intelektualista wszystko mi powiedział.
- O, nie! Panie Frodo! Gollum powiedział mu, że idziemy zanieść Jedyną Pierścienicę do Góry Ognia! - zawołał Sam.
- A więc idziecie zanieść Jedyną Pierścienicę do Góry Ognia? - spytał Faramir. - W takim razie zabieram was do Gondoru. Ojciec się ucieszy.
- Ups. - rzekł Sam.
*
- Zniszczyli Osgiliath. - stwierdził Faramir, patrząc na rozciągające się jak okiem sięgnąć ruiny.
- To nie ulega wątpliwości. - zauważył jeden z jego wojowników.
- Zostanę tu z oddziałem i poczekam, aż orkowie wrócą. - powiedział kapitan. - Ty zabierz niziołków do Minas Tirith. Powiedz mojemu ojcu, że przesyłam mu superbroń.
- Uważajcie! - ktoś krzyknął.
W tej samej sekundzie ostatnia w mieście wieża rozpadła się w gruzy.
- Fą tu. - rzekł Frodo. - Psybyli.
Nad głowami hobbitów i ludzi Faramira ukazała się sylwetka wielkiego pelikana. Na jego grzbiecie siedział Darth Khamul i głośno piszczał.
Ogromny ptak wylądował na zniszczonym budynku i wyciągnął szyję w kierunku Froda. Hobbit sięgnął do kieszeni. Wyjął z niej Jedyną Pierścienicę. Darth Khamul spojrzał na robaka swoimi niewidzialnymi oczami.
- Znowu się spotykamy, panie Baggins.
Faramir nałożył na łuk strzałę i puścił cięciwę. Pocisk ugodził pelikana w szyję. Ptak zerwał się do lotu, nie zwracając uwagi na rozkazy swojego pana. Przed kapitanem Gondoru opadło na ziemię białe pióro.
- To znak. - rzekł Faramir. - Białe pióro to symbol wolności. Idźcie.
Frodo i Sam zdumieni zrobili krok w stronę wyjścia z ruin, a potem rzucili się biegiem, nie czekając, aż Faramir zmieni zdanie.
Tuż za granicami zniszczonego miasta czekał na hobbitów Smigol w garniturze.
- Gotowi do dalszej drogi? - spytał.
Skinęli głowami, a potem z wolna powlekli się na wschód. Gollum nucił pod nosem swoją piosenkę.
Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz,
Dzisiaj mnie pragniesz, jutro się wstydzisz.
|
|
 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Książka Skarg i Wniosków   |
|
|
|
Ta witrynka nie wysyla cookies. Jeżeli lubisz je kolekcjonować, kliknij prawym klawiszem na poniższe ciasteczka i zapisz je sobie gdzieś na dysku.
|
|
Podoba Ci się na mojej stronce? Klikaj śmiało!
|
|