|
Darth Kenobi presents
Imperium Saurona Kontratakuje
Rozdział 4
Pierwszy kontakt
Podczas gdy Eowina karmiła surykatkę, Morfeusz rozmawiał z Theodenem.
- To tylko próbka piekła, które rozpęta Saruman. - mówił czarodziej. - Musisz się z nim zmierzyć.
- Oddział Eomera zmierza na północ. Gdyby zabrać go do orków-klonerów w Górach Mglistych... - wtrącił Aragorn.
Theoden pogładził czerwoną brodę i zerwał się z tronu.
- Nie zaryzykuję kurde wojny.
- Wojna już wybuchła. - odparł Aragorn.
- Kto jest kurde królem? Aragorn, czy kurde Theoden? - spytał król.
- Jaka jest decyzja króla? - zapytał Morfeusz.
*
- Z rozkazu kurde króla, miasto ma być puste! - krzyczał Ham do pakujących się Rohirrimów. - Jedziemy do kurde Rogo... strażnik zaczął kasłać i nic więcej nie powiedział.
*
- Rogogród! Cóż za lekkomyślna decyzja! - mówił Legolas, idąc razem z Aragornem, Hamem i Morfeuszem do stajni. Czarodziej odparł:
- Theoden ma niewielu wojowników... Postaram się zdobyć jakąś pomoc. Oczekujcie mego powrotu za pięć dni. O świcie patrzcie na wschód.
Wsiadł na Cienistogrzywoczarnoogoniastego i galopem wyjechał z Edoras.
- Gdzie jest Gimli? - spytał Legolas. - Powinniśmy już wyjeżdżać.
- A gdzie kurde księżniczka Eowina? - dodał Ham.
*
Skrzypek na dachu zaintonował hymn Rohanu. A krasnolud Gimli, syn Glóina, pocałował spocony obojczyk księżniczki Eowiny, wyzwolił się z jej objęć i legł obok, dysząc, na pościeli gorącej od miłości.
- Skrzaciku, kurde... - szeptała drapieżnie Eowina. Chwyciła krasnoluda za kark i pociągnęła go na siebie. Gimli, uchwyciwszy to, co należało, kochał mocno i zapamiętale.
*
Konwój złożony z setek Rohirrimów opuścił Edoras. Na czele jechali Ham i Gamling, królewscy strażnicy. Za nimi podążali Aragorn, Legolas i Theoden w otoczeniu gwardii przybocznej. Dalej jechał Gimli na jednym koniu z Eowiną. Pochód zamykały wozy wiozące dobytek i skrzypek na ośle, grający hymn Rohanu.
*
Gnida na czworakach dotarł do bram Isengardu. How-hai schwytali go i zanieśli podziemnym tunelem do wieży.
- Theoden nie zostanie w Edoras. rzekł, gdy stanął przed obliczem Sarumana. - Pojedzie do Rogogrodu, wielkiej twierdzy Rohanu. Droga wiedzie przez góry, a oni będą mieć ze sobą kobiety, dzieci, emerytów i rencistów.
Saruman po chwili namysłu nacisnął przycisk na biurku i powiedział:
- Wyślijcie jeźdźców na wargach.
*
- Nie ma zbyt wiele krasnoludzkich kobiet, no nie? Dlatego wielu z nas wybiera se panny z innych subkultur. - stwierdził Gimli, klepiąc siedzącą przed nim w siodle Eowinę po udzie. Księżniczka roześmiała się, jako że krasnolud zamiast perfum używał gazu rozweselającego.
Tymczasem Aragorn wspominał przeszłość.
- We must be quick. - rzekł Aragorn, nalewając wodę do wanny.
- We don't have too much time. - odparła Arwena. - Śpij.
- Nie mogę. Utopię się...
Aragorn wstał.
- Arwen. - powiedział, a potem wyrecytował wiersz:
If I should stay ,I would only be in your way.So I'll go but I know I'll think of you Every step of the way.
And I will always love you I will always love you You, my darling, you
Jadący na czele grupy Ham zatrzymał konia.
- Co się kurde stało? - spytał Gamling.
- Nie wiem kurde. - odparł Ham.
Nagle ze skarpy po ich prawej stronie zjechał na własnej twarzy ork. Rzucił się w kierunku Hama, zabijając go, lecz zaraz zginął od strzały Legolasa. Elf podniósł alarm:
- Jeźdźcy na wargach!
- Kobiety, dzieci i starcy biegną kurde do Rogogrodu! - wydał rozkaz król. - Wojownicy kurde do ataku!
Kobiety, dzieci, emeryci i renciści błyskawicznie rzucili się do ucieczki, lecz Eowina poczekała jeszcze chwilę, patrząc jak Gimli powoli odjeżdża na koniu Bonifacym, a później spada z niego na ziemię. Legolas widział już kilkudziesięciu orków, zjeżdżających z okolicznych wzgórz. Przeładował łuk i zabił kilku.
- Action Elf wraca do akcji! - zawołał, łapiąc Bonifacego za ogon i wskakując mu na grzbiet, w międzyczasie wykonując potrójne salto.
- Do ataku, kurde! - krzyknął król Theoden i Rohirrimowie starli się z orkami. Brutalna to była walka, trup po obu stronach słał się gęsto. Najwięcej wrogów zabili Legolas, Gimli i Aragorn. Ten ostatni wskoczył nawet na plecy przywódcy orków, próbując odkleić mu twarz od gruntu. Nie udało się. Ork stracił sterowność i wraz z Aragornem spadł ze skarpy do niewielkiej rzeczki.
Po skończonej walce elf i krasnolud zeszli na dół, szukając w rzece Aragorna. Nie znaleźli go.
- A, a, a,.
Kotki dwa. - powiedzieli jednocześnie.
Ze smutkiem dołączyli do Rohirrimów i na jednym koniu udali się w kierunku Rogogrodu.
*
Siedzący przy bramie Rogogrodu skrzypek grał właśnie hymn Rohanu, gdy do twierdzy przybyli królewscy wojownicy.
- Droga dla kurde Theodena! - krzyczał Gamling. - Droga dla kurde króla!
Eowina wybiegła wojownikom na spotkanie. Odszukała w tłumie Gimlego. Krasnolud rzekł jej smutnym głosem:
- Aragorn nie żyje.
- Kurde... Nie szkodzi, skrzaciku. - odparła Eowina, całując krasnoluda.
*
Król Theoden wybrał się zaraz po przyjeździe na obchód. Twierdza składała się z trzech części: wieży, muru zagradzającego wejście do wąwozu i parkingu podziemnego dla koni.
- Kobiety, kurde starcy i dzieci ukryjemy na parkingu. - rozkazał król.
*
- Rogogrodu nie da się zdobyć, panie. - rzekł Gnida do Sarumana.
- Nie będziemy go zdobywać, tylko burzyć.
- Nawet twoje materiały wybuchowe nie pomogą. - odparł doradca, spoglądając na bomby leżące w całej komnacie. - Będzie nam potrzeba tysięcy żołnierzy.
- Setek tysięcy. - poprawił Saruman, wychodząc na balkon. Gnida poszedł za nim.
- SARUMAN! SARUMAN! - wrzeszczało sto tysięcy orkowych gardeł.
Czarodziej uniósł rękę i potwornym głosem ryknął:
- DIE SCHUTZSTAFFELN DER NATIONALSOZIALSTISCHEN ISENGARDEN ARBEITERPARTEI, NIE ZNAJĄCY BÓLU I STRACHU HOW-HAI WRACAJĄ DO AKCJI! BĄDŹCIE WKŁADKĄ MIĘSNĄ DO NOWYCH MASZYN ISENGARDU!
Piętnaście minut później gigantyczna armia machin kroczących opuściła Isengard i skierowała się w stronę Rogogrodu.
|
|
 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Książka Skarg i Wniosków   |
|
|
|
Ta witrynka nie wysyla cookies. Jeżeli lubisz je kolekcjonować, kliknij prawym klawiszem na poniższe ciasteczka i zapisz je sobie gdzieś na dysku.
|
|
Podoba Ci się na mojej stronce? Klikaj śmiało!
|
|