Witaj na mojej stronce!

Darth Kenobi presents

Imperium Saurona kontratakuje

Rozdział 2

Rohan


Saruman siedział w swojej komnacie, rozmawiając przez telefon
z Sauronem.
- ŚWIAT SIĘ ZMIENIA. - huczał Władca Ciemności.
- Tak, dziura ozonowa staje się coraz większa...
- KTO TERAZ JEST NA TYLE POTĘŻNY, BY STANĄĆ PRZECIWKO ARMIOM ISENGARDU I MORDORU?
- Za Morzem jest taki kraj. SSzA, mistrzu. Królestwo Jerzego II.
- BY STANĄĆ PRZECIWKO POTĘDZE SAURONA I SARUMANA?
- W takim przypadku nikt.
- I PRZYMIERZU DWÓCH WIEŻ?
- A to już zdecydowanie nikt. Razem, mój mistrzu Sauronie, będziemy rządzić Śródziemiem.
- STARY ŚWIAT SPŁONIE W OGNIACH PRZEMYSŁU.
- O właśnie. Miałem przedstawić ci, mistrzu, mój program budowy autostrad.
- LASY UPADNĄ.
- Już jeden zacząłem wycinać.
- NASTANIE NOWY PORZĄDEK.
- Komunizm wraca?
- POKIERUJEMY MACHINĄ WOJNY MIECZEM...
- Mam takie bardzo dobre, zagięte na końcu.
- WŁÓCZNIĄ...
- Też całkiem niezłe tutaj wytwarzamy.
- I ŻELAZNĄ PIEŚCIĄ ORKÓW.
- Nad tym muszę jeszcze popracować.
- MUSIMY TYLKO USUNĄĆ TYCH, KTÓRZY SIĘ NAM PRZECIWSTAWIAJĄ.
Saruman wyłączył telefon i poszedł na obchód Isengardu.

Wszystkie drzewa wokół wieży zostały wycięte. W kuźniach setki robotników pracowały nad tworzeniem mieczy, włóczni, haków, drabin i półpancerzy. Na końcu Saruman udał się do podziemi, gdzie czekała jego wielka armia klonów. Później wybrał się w podróż na Pustynię Diunlandu.

*


Grupa jeźdźców przybyła do Edoras. Na ich czele jechał mąż w zielonym hełmie na głowie, trzymający na siodle jakiegoś nieprzytomnego chłopca.

- Twój praprawnuk wpadł kurde w zasadzkę orków. - rzekł Eomer do swego wuja, króla Theodena. Król nie zareagował.
- Nie bronimy kurde naszego kraju!
Król nie zareagował.
- Saruman podbije kurde Rohan!
Król nie zareagował. Siedzący u jego stóp chudy stwór odezwał się:
- To kłamstwo. Saruman Biały jest naszym przyjacielem.
- Orkowie noszą kurde jego godło. - rzekł Eomer, rzucając na podłogę hełm z namalowanym Czerwonym Smokiem.
Stwór zastanowił się przez chwilę, ale odparł:
- Czy nie widzisz, że król jest bardzo zmęczony? Jest bardzo zmęczony twoim gadaniem.
- Gadaniem kurde?!
Eomer złapał stwora za szyję i uniósł do góry.
- Jak dawno Saruman cię kurde wynajął Gnido? Jaka była kurde obiecana cena? Kiedy wszyscy kurde zginą ty weźmiesz kurde skarb?!
Gnida zerknął na wychodzącą właśnie Eowinę.
- Za długo obserwujesz kurde moją siostrę kurde!
Dwaj strażnicy obalili Eomera na ziemię.
- Zostajesz wygnany z królestwa Rohanu, Eomerze. - rzekł Gnida.

*


Saruman stał samotnie w kręgu Dzikich Ludzi, przemawiając:
- Rohirrimowie wygnali wasz lud na pustynię, by żył tu bez wody! To przez nich musicie używać destylozonów! To przez nich jecie przyprawę! Pozwolicie, by tak było?!
- Ynysywruks! - krzyknął niebieskooki przywódca dzikusów, Peter z Jackson.
- Spalcie każdą wieś. - rzekł Saruman, gdy szesnastoosobowa horda Dzikich Ludzi rzuciła się biegiem w kierunku Rohanu.

Wioskowa szamanka Znahora otworzyła klatkę tresowanej surykatki i rzekła jej:
- Biegnij do Edoras i powiedz, że Wolanie zaatakowali.
Zwierzak posłusznie opuścił chatę, a później wioskę i skierował się na wschód. Dwadzieścia minut później wieś została spalona.

*


- My nie budiem biec dalej! - krzyknęli orkowie z Mordoru, zatrzymując się.
- Nie mówić mordorski akcent!- ryczał Ugluk. - Biec!
- Ja mieć pomysł. - powiedział Mauhur. - My zbudować tu osada i bronić się przed oblężenie Aragorn!
- Dobre. My budować. - odparł Ugluk.
I setka orków wzięła się za ścinanie drzew z pobliskiego lasu i budową palisady. Tymczasem Merry i Pippin leżeli związani na ziemi i rozmawiali.
- Ale barany, ha, ha!
- Czemu? Mieli genialny pomysł, Pip.
- Genialny? A pamiętasz co mawiał nadzorca Maggot? Mówił, że nie wolno rąbać drzew, bo drzewa mają dusze.
- Mawiał też "topór głębiej orze od pługa".
- A co to ma do rzeczy?
- Nic.
Jeden z orków odłożył topór i rzekł:
- Jeść.
Któryś z żołnierzy z mordorskiego pododdziału odparł:
- My budiem jeść hobbici.
- Nie! - ryknął Ugluk, ścinając łeb Mordorczykowi. - My mieć mięso! - zawołał, wyciągając zza pasa przyprawy.
Banda orków skoczyła na martwego towarzysza z solą, pieprzem i papryką. Widząc zamieszanie, hobbici rzucili się w stronę lasu. Zatrzymał ich jednak porucznik Grisznak, dowódca Mordorczyków.
- Nikt was tieper nie uratować. - rzekł. W następnej sekundzie padł martwy z włócznią w plecach.
- Rohan, kurde, Rohan! - rozległy się zewsząd okrzyki. Do obozu orków wtargnęła grupa jeźdźców. Zabijali How-hai mieczami, włóczniami i strzałami. Przywódca, wyróżniający się zielonym hełmem, jednym ciosem miecza uśmiercił dwóch hobbitów.

*


Biegnący przez pola Rohanu Aragorn, Legolas i Gimli usłyszeli rżenie koni i tętent kopyt. Nim zdążyli się ukryć, otoczyli ich jeźdźcy. Jeden z nich, mąż w zielonym hełmie na głowie, spytał nieprzyjemnym głosem:
- Czego kurde szukają tu kurde elf, kurde człowiek i kurde krzat?
- Krasnolud, szefie. Krasnolud. - poprawił Gimli. Tamten zsiadł z konia i zdjął hełm.
- Mówiłeś coś? - spytał.
- Że fajne pekaesy masz, hehehe. - odparł krasnolud.
- Obciąłbym ci kurde łeb, gdybyś kurde był wyższy.
Legolas przeładował łuk maszynowy i zamachał gniewnie ogonem.
- Może po cukierku? - spytał Aragorn, wyciągając torebkę słodyczy z Lórien. Poczęstował przywódcę jeźdźców, a później puścił paczkę w obieg wśród jego wojowników.
- Jestem Aragorn Atryda. - rzekł. - To Gimli, syn Glóina i Legolas z Puszczy Sępów. Jesteśmy przyjaciółmi króla Theodena.
- Jestem kurde Eomer, prabratanek króla. - odparł człowiek z pekaesami, ssąc cukierka. - Biały Czarodziej zawładnął kurde mózgiem króla. Wygnali nas, bo kurde jesteśmy lojalni. Saruman ma kurde wielu szpiegów... - dodał zerkając na Gimlego i Legolasa.
- Nie jesteśmy szpiegami. Polujemy na orków. Porwali dwóch naszych przyjaciół.
- Kartę łowiecką kurde macie?
Aragorn pokazał Eomerowi kartę. Tamten pokiwał głową.
- Orków już kurde zabiliśmy w nocy.
- A hobbitów?! - krzyknął Gimli.
- Też, kurde. Jak coś łazi, to to kurde zabijamy.
Aragorn, Legolas i Gimli spuścili głowy.
- Spaliliśmy trupy na tamtym kurde stosiku. - rzekł Eomer, wskazując na dymiącą kupkę żelaza na północy. Zagwizdał. - Filemon! Bonifacy! - Na ten sygnał podeszły do niego dwa konie. - To kurde dla was. Szukajcie kurde przyjaciół. Są na świecie rzeczy, o których się kurde filologom nie śniło.
Rohirrimowie odjechali, zostawiając trójkę przyjaciół samych.





Strona Główna      
Z Ostatniej Chwili      
Kącik Poezji      
Teatrzyk      
Opowiadania      
Galera      
Sklepik      
Forum Romanum      
Goście Adiemusa      
Linki      
Rozbrykany Balrog      
Lista mailingowa      



:-)



Książka Skarg i Wniosków      



Ta witrynka nie wysyla
cookies. Jeżeli lubisz je
kolekcjonować, kliknij
prawym klawiszem na
poniższe ciasteczka
i zapisz je sobie
gdzieś na dysku.

bardzo lekkostrawne, tylko 8kB

Podoba Ci się
na mojej stronce?
Klikaj śmiało!
20rings - 20 najlepszych stron tolkienowskich