To piszę ja, Gimli. Od kilku dni bawimy się w podchody z orkami. Trochę to męczące, ale przynajmniej straciłem kilka zbędnych kliogramów. Dzisiaj spotkaliśmy jakichś dziwnych facetów, Rohirinów, czy coś takiego.
" Co tu robią elf, człowiek i krasnolud? Mówcie szybko. - rozkazał facet znajwiększym czubem na łbie.
- To jakaś zagadka? Ile mamy czasu na odpowiedź? - spytał Legolas.
- Czy pierwsza odpowiedź się liczy? - chciał wiedzieć Aragorn.
- Możemy dostać jakąś podpowiedź? - dopytywał się elf.
- Eee... - próbował wtrącić "czub" z Rohanu.
- U, u! - podniecił się Legolas - Już chyba wiem.
- Uważaj, to może być podchwytliwe pytanie - ostrzegłem elfa. - Najpierw dobrze się zastanów!
- Zamknijcie się! - wrzasnął Rohita. - Co WY tu robicie, comprende amigos?!!
- No cóż, tego, szukamy bandy orków Uruk-haj.
- "Haj", a nie Uruk-hai? - zdziwił się ten porypany koleś.
- Nie, odkąd Aragorn poczęstował ich fajką biedacy jeszcze nie doszli dosiebie. - zarechotałem złośliwie.
- Nieważne. - westchnął "czubek" - A po co ich szukacie?
- Bo ci niegodziwcy porwali naszych przyjaciół. - stwierdził patetycznie Aragorn.
- Oraz ukradli cały fajkowego ziela Obieżyświatowi. - mruknął pod nosem Legolas.
- Zamknij się, ty anorektyku. - warknął Aragorn.
- Sam się zamknij ćpunie. - odciął się elf.
- Spokojnie chłopaki. - próbowałem załagodzić konflikt.
- Zamknij się kurduplu! - naskoczyli na mnie moi kompani.
- Zaraz! - wkurzył się Rohirim. - To ja miałem obrazić krasnoluda! Nieczytaliście scenariusza.
- No tak. - Aragorn był lekko zawstydzony. - To dobra, obrażaj go. Tylko szybko, spieszy sie nam.
- Hej, a mnie nikt nie zapyta o zdanie. - warknąłem.
- Cicho krasnoludzie! - wrzasnął Rohirim. - Gdybyś był trochę wyższy...,
a dalej możesz zobaczyć w kinie. Pa, Gimli.
PS. Dowiedzieliśmy się, że na szczęście Pippinowi i Merremu nic się
nie stało, ale niestety cały zapas fajkowego ziela Aragorna poszedł z dymem.
(Łazik jest zrozpaczony.)