Mam z panem na pieńku, że tak powiem, jeśli wolno mi być szczerym. Nie powinien pan był sprzedawać Bag End, od początku to mówiłem. Od tego zaczęły się wszystkie biedy. A przez ten czas, kiedy pan sobie podróżował po obcych krajach wojując w górach z Czarnym Ludem - jeśli dobrze zrozumiałem, co Sam plecie, bo z nim trudno się dogadać - tutaj zbóje przekopali nasz Pagórek i zniszczyli moje ziemniaki.

Dziadunio Gamgee do Froda, "Porządki w Shire", POWRÓT KRÓLA, tłum. M. Skibniewska
dobra gondolińska stal

 

Humor Tolkienowski

Chciałbym, żebyście pokazali mi takiego, kto po przeczytaniu "Hobbita", "Władcy Pierścieni" czy opowiadania "Rudy Dżil i jego pies" uparcie twierdziłby, że John Ronald Reuel Tolkien nie miał poczucia humoru. Przygotowuję się na to od dawna i ostrzę sobie zęby oraz miecz z gondolińskiej stali (to ten po lewej stronie). Na dodatek mam pod ręką stertę siarki i napalmu, którą dodatkowo mogę nakarmić mego Rozbrykanego Balroga (żeby jego ogień był jeszcze potężniejszy). A jeżeli i to nie wystarczy -oto argument ostateczny:

Jak może nie mieć poczucia humoru człowiek, który będąc od wielu lat poważanym profesorem języka i literatury angielskiej Uniwersytetu w Oksfordzie, rozpoczyna swój wykład pożegnalny następującymi słowami:

"Można uznać za osobliwość fakt, że choć zajmowałem na tym uniwerytecie dwie katedry (lub raczej - niezbyt wygodnie zasiadałem na skraju dwu stołków), to nigdy nie wygłosiłem wykładu inauguracyjnego. Spóźniam się z tym więc już trzydzieści cztery lata. Gdy wybrano mnie po raz pierwszy, byłem tym zbyt zdziwiony (uczucie to nigdy mnie nie opuściło), i zanim zebrałem myśli, wygłosiłem wiele zwykłych wykładów wymaganych przez statut. Uznałem więc, że wykład inauguracyjny, który niczego nie inauguruje, jest ceremonią, której lepiej będzie uniknąć. Przy następnej okazji moja nieudolność jako wykładowcy była już dobrze znana, a sympatycy upewnili mnie (listownie lub innymi sposobami), że i ja powinienem o tym wiedzieć. Uznałem więc, że nie muszę dawać specjalnego pokazu tej właśnie wady. I choć minęło dwadzieścia lat, podczas których sprawa zaległej inauguracji leżała mi na sercu, nie znalazłem żadnego szczególnego tematu, któremu mógłbym poświęcić taki wykład.
Od tego czasu minęło następne czternaście lat, a ja wciąż nie mam nic szczególnego do powiedzenia."

J.R.R. Tolkien "Adres pożegnalny"
wygłoszony w Oksfordzie 5 czerwca 1959
"Potwory i krytycy" tłum. T. Olszański

Myślę sobie, że jest to dobre miejsce (i czas), aby humor tolkienowski zalśnił pełnym blaskiem w cytatach. Niektóre - wyrwane z kontekstu - wydają się może na pierwszy rzut oka mało zabawne... (ale cóż szkodzi wziąć do ręki książkę i przeczytać ją po raz kolejny?) A jeżeli żaden z nich nie wywoła w Tobie uśmiechu - sięgnij po mój gondoliński miecz. Pożyczam Ci go. Zabij w sobie ponuraka, który nie pozwala Ci cieszyć się Światem Tolkiena naprawdę

Adiemus

"Oba pierścienie były okrągłe i na tym kończy się całe podobieństwo"

J.R.R. Tolkien zapytany o związki
Jedynego Pierścienia z Pierścieniem Nibelungów

Bilbo osobiście witał gości (przewidzianych i dodatkowych) przy nowej białej bramie. Wręczał podarki wszystkim oraz wielu innym, to znaczy tym, którzy, wymknąwszy się furtką od tyłu, po raz drugi zgłaszali się u białej bramy.

"Zabawa z dawna oczekiwana", WYPRAWA
tłum. M. Skibniewska

Hodowla młodych hobbitów wymaga wielkiej ilości paszy.

"Zabawa z dawna oczekiwana", WYPRAWA
tłum. M. Skibniewska

Po tych gości, którzy niechcący zamarudzili dłużej, przyszli (zamówieni w tym celu z góry) ogrodnicy z taczkami.

"Zabawa z dawna oczekiwana", WYPRAWA
tłum. M. Skibniewska

-Widzę, że mój Sam dostał się w dziwną kompanię. Co on za kubrak ma na sobie? Nie podoba mi się, żeby rozsadny hobbit ubierał się w żelastwo, chociaż możliwe, że to się nie zedrze tak prędko jak inne ubrania."

Dziadunio Gamgee do Froda, "Porządki w Shire", POWRÓT KRÓLA
tłum. M. Skibniewska

Gandalf wybuchnął śmiechem.
- Chodź no tutaj! - krzyknął i chwyciwszy oburącz zdumionego Sama wciagnął go przez okno razem z nożycami, źdźbłami obciętej trawy i całą osobą do pokoju i postawił na posadzce.

"Cień przeszłości", WYPRAWA, tłum. M. Skibniewska

- Nie zrozumiałeś nas! - odparł Pippin.
- Musisz iść w świat, a więc my także, Merry i ja, pójdziemy z tobą. Sam to wspaniały chłopak, gotów z pewnością w twojej obronie skoczyć bodaj smokowi w paszczę... chyba że potknąłby się przy tym o własne nogi.

"Wykryty spisek", WYPRAWA, tłum. M. Skibniewska

-Niech się panu przyjrzę, panie Frodo. Istny młody ork, za przeproszeniem, a raczej wyglądałby pan na prawdziwego orka, gdyby panu twarz zasłonić maską, przysztukować ręce i wykoślawić nogi

"Wieża nad Kirith Ungol", POWRÓT KRÓLA, tłum. M. Skibniewska

- A jak mam postąpić z drugim perianem, z tym, który leży również chory? - spytał Opiekun.
- Prawdopodobnie zechce już jutro na chwilę wstać - odparł Aragorn. - Można mu na to pozwolić, jeśli bedzie miał ochotę. Niech się trochę przespaceruje pod opieką przyjaciół.
- Bardzo dziwne plemię - stwierdził Opiekun kręcąc głową. - Kijem ich nie dobije!

"Domy uzdrowień", POWRÓT KRÓLA, tłum. M. Skibniewska

- Widzisz, straciliśmy wszystkie rzeczy - odparł Merry. - Nic nam prawie nie zostało z prowiantu na drogę.
- Aha! Hm... Nie troszczcie się o to - rzekł Drzewiec. - Dam wam napój, od którego długo, długo będziecie zielenili się i rośli.

"Drzewiec", DWIE WIEŻE, tłum. M. Skibniewska

Z wiosek najbardziej przez smoka zagrożonych przybywali na królewski dwór wysłańcy i pytali najgłośniej i najbardziej uporczywie:
- Królu, od czego mamy rycerzy?
Ale rycerze nie rwali się do czynu. Wiadomość o smoku nie doszła przecież do nich drogą urzędową.

"Rudy Dżil i jego pies", tłum. M. Skibniewska

- Grubo się mylisz, mości Meriadoku, jeżeli sądzisz, że przedarłem się przez góry i przemierzyłem pola Gondoru torując sobie drogę ogniem i mieczem po to, żeby zaopatrzyć w fajkowe ziele niedbałego żołnierza, który zgubił cały swój ekwipunek - odparł Aragorn. - Albo się twój tobołek odnajdzie, albo będziesz musiał zwrócić się do tutejszego mistrza zielarza. On powie ci, że nic mu nie wiadomo, jakoby to pożądane przez ciebie ziele posiadało jakieś zalety, wie natomiast, że nazywa się ono wulgarnie fajkowym liściem, naukowo galeną, a w mowie różnych plemion tak czy owak; uraczy cię starym rymowanym porzekadłem, którego sensu sam nie rozumie, po czym z ubolewaniem oświadczy, że ziela tego w Domu Uzdrowień nie ma ani na lekarstwo, ty zaś będziesz mógł się pocieszyć rozmyślaniem o historii języków.

"Domy Uzdrowień", POWRÓT KRÓLA, tłum. M. Skibniewska

Gandalf się roześmiał.
- Nic się nie bój! - rzekł. - Nie gryzłem, a nawet szczekałem niewiele. Tak mnie uradowały nowiny, które od Butterbura usłyszałem, gdy wreszcie przestał się trząść, że uściskałem poczciwca.

"Narada u Elronda", WYPRAWA, tłum. M. Skibniewska

- A jeżeli nie znajdzie się nic w grodzie - wtrącił się Gandalf - pogalopuję do Lossarnach i wezmę z sobą Joreth, żeby tym razem nie swoim siostrom, ale mnie pokazała w lesie owe liście. W zamian Gryf pokaże jej, jak się należy spieszyć w potrzebie.

"Domy Uzdrowień", POWRÓT KRÓLA, tłum. M. Skibniewska

- Cicho! - odezwał się Gandalf siedzący w cieniu, w głębi ganku. - Złe siły nie mają wstępu do tej doliny, mimo to nie należy ich wywoływać po imieniu. Władcą Pierścienia jest nie Frodo, lecz pan Czarnej Wieży Mordoru, a jego władza znów rozszerza się na świat cały. Jesteśmy w twierdzy. Dokoła niej gęstnieją ciemności.
- Gandalf wciąż nam powtarza wesołe nowiny w tym guście - rzekł Pippin.

"Spotkania", WYPRAWA, tłum. M. Skibniewska

- Włamyhobbit? - spytali trochę zaskoczeni. Trolle na ogół cieżko myślą i bardzo podejrzliwie traktują każde nowe zjawisko.
- I co ma taki włamyhobbit do roboty w mojej kieszeni? - spytał William.
- Nada się toto na pieczeń? - spytał Tom.
- Można spróbować - rzekł Bert chwytając za szpikulec.

"Pieczeń barania", HOBBIT, tłum. M. Skibniewska

Potężny dzban kawy właśnie grzał się na kominku, placki już zniknęły, a krasnoludy zabrały się do maślanych bułeczek - gdy nagle głośne kołatanie dobiegło ich uszu. Nie dzwonek, lecz trach, trach! Ktoś walił laską w piękne zielone drzwi hobbita! Bilbo puścił się korytarzem bardzo zagniewany i do cna ogłupiały. Równie fatalnej środy w życiu nie pamiętał. Otworzył drzwi znienacka, tak że wszyscy runęli do środka, jeden na drugiego. Znowu krasnoludy, czwórka! A za ich plecami stał Gandalf oparty o laskę i śmiał się głośno.

"Nieproszeni Goście", HOBBIT, tłum. M. Skibniewska

Frodo wyłączył swoją piwniczkę z inwentarza rzeczy odstępowanych Bagginsom z Sackville.
- Nie wiem, co się stanie z resztą mojego dobytku, kiedy wpadnie w łapy nowych gospodarzy, ale dla wina znalazłem lepszy schowek! - rzekł Frodo wysączając do dna kieliszek.

"Trzech to już kompania", WYPRAWA, tłum. M. Skibniewska

- Jeżeli tak, to Gildor na pewno odmówiłby mi wyjaśnień - szorstko odparł Frodo. - A teraz dajże mi w spokoju przełknąć bodaj kęs. Nie mam ochoty odpowiadać na całą litanię pytań podczas śniadania. Chciałbym pomyśleć.
- Wielkie nieba! - krzyknął Pippin. - Przy śniadaniu?

"Na przełaj w pieczarki", WYPRAWA, tłum. M. Skibniewska

Mało? Nie martw się. Znajdzie się więcej. Kolejne aktualizacje przed nami... a ja liczę na to, że jeszcze kiedyś odwiedzisz Rozbrykanego Balroga...





Strona Główna      
Z Ostatniej Chwili      
Kącik Poezji      
Teatrzyk      
Opowiadania      
Galera      
Sklepik      
Forum Romanum      
Goście Adiemusa      
Linki      
Rozbrykany Balrog      
Lista mailingowa      



:-)



Książka Skarg i Wniosków      



Ta witrynka nie wysyla
cookies. Jeżeli lubisz je
kolekcjonować, kliknij
prawym klawiszem na
poniższe ciasteczka
i zapisz je sobie
gdzieś na dysku.

bardzo lekkostrawne, tylko 8kB

Podoba Ci się
na mojej stronce?
Klikaj śmiało!
20rings - 20 najlepszych stron tolkienowskich