Autor: ANGERTHAS
LIST FRODA DO BILBA
Kochany Bilbo!
Dotarliśmy do Mordoru. Mieliśmy szmal na bilety
wstępu tylko dla dwóch osób, ale okazało się, że są duże obniżki, więc
starczyło dla nas wszystkich. Przepraszam, okłamałem cię, nie wszystkich..
Biedny Boromir... Powiedział, że z nami nie uda mu
się zrzucić tego tłuszczyku, więc zapisał się na obóz, fitnessowy...
Nie wiem, czy to poskutkuje. No trudno, zostało nas tylko ośmiu, nadal doborowa
paczka.
Mordor
jest super! Gandalf mówił,
że to stara dziura, ale przecież on tu był ostatnio parę tysięcy lat temu. W
istocie, Mordor to coś jak wielki hipermarket.
Wiesz, jak my wszyscy uwielbiamy hipermarkety... Mają
tu nawet pamiątki! Każdy znalazł tu coś dla siebie. Ja, na przykład mam
śliczny, nowiutki pierścień. Jest ładniejszy od tego Sauronowego...
Tamtego zresztą wyrzuciłem(ale mi się dostało za to od
Saurona, powiedział, że to go zabija).
Sam kupił
sobie dwie książki: kucharską "Jak przyrządzić pyszne mięsko:
poradnik dla każdego", oraz "Coś z niczego. Rośliny na dzikich ugorach"
Merry
i Pippin jak zwykle myślą tylko o psotach. Kupili
sobie poduszki-pierdziuszki(szczerze mówiąc też taką
chciałem, ale wyczerpał się zapas), i jakieś miotły, nie mam pojęcia, po co.
Mówią, że to najnowszy model "Błyskawica" i że będą na
nich latać. Aragorn kupił małą czarną i szpilki. Nie,
nie dla siebie, dla Arweny oczywiście! Powiedział
"Moja gwiazdeczka mnie zaszlachtuje, jak jej czegoś nie przywiozę z wakacji".
Spytałem "Skąd wiesz, jaki rozmiar?". Zgadnij, co odpowiedział! "Jeśli coś jest
dobre na tego lalusia Legolasa, to z pewnością będzie
pasowało na mojego kwiatuszka". Jeśli już mowa o tym anorektyku,
to powiedział, że kupił sobie nowy łuk, ale widziałem go w stoisku z
kosmetykami i bielizną. Ma też mini gobelin( wiesz-terapia).
Gimli
nabył kolczugę z mithrilu(wiem, to z zazdrości dla mojej)ale nie sprzedawali w komplecie toporów. Dodatkowo
cały potok tradycyjnych metod odurzających.
Gandalf
ma nową latarkę, bo mówi, że różdżka mu się wyczerpała. Jeszcze jakiś przyrząd
do zaplatania warkoczyków. Siedzą teraz z Legolasem i
zaplatają się nawzajem.
Co do zabawy. Tu jest mnóstwo dyskotek. Zwiedziliśmy wszystkie.
Najlepsza jest Cirith Ungol.
Mają świetnego DJ-a, a raczej DJ-kę.
Nazywa się Szeloba i jest przesympatyczna.
Spotkaliśmy też paru starych znajomych. Oczywiście Nazgule,
które bawiły się w karaoke. Były już nieco
podchmielone i śpiewały coś w stylu Chiuaua...czy jakoś tam. Nieźle w każdym razie im szło. Był też Sauron(pomimo stanu wykończenia). Przyprowadził sobie jakąś
laseczkę... No i był też nasz stary Balrog. Dziwię
się, jak udaje mu się zaliczyć wszystkie bary. Był już chyba we wszystkich w
promieniu wielu mil od Morii. Dziś był już nieźle
nagrzany. Zresztą nie tylko on. Gimli wyczerpał swój
zapas... Ten ćpun Legolas
też ładnie sobie nawalił. Aragorn tylko piweczko,
musi się pilnować przed Arwen...Ja i Sam nie
żałowaliśmy sobie, więc trochę ćmi mi się przed oczami. O Gandalfie
nie ma nawet co wspominać. On zalewa kaca jeszcze od Rivendell. O Merrym i Pippinie niewiele wiem,
bo spotkali jakieś hobbitki i chyba poszli powiększać
przyrost naturalny...a w ogóle co mnie to obchodzi.
Najważniejsze jest to, że przede mną stoi ładna buteleczka, którą trzeba jak
najszybciej opróżnić. Więc kończę.
Pozdrowienia
Twój Frodo