Witaj na mojej stronce!

 

Listy do Bilba

Odszukały dla Was (i tłumaczą) Anya i Aliana




List 11 (odcyfrowany przez Alianę)

Drogi Bilbo!!!

Lato się skończyło, a nam jest zimno jak cholera. Wyobraź sobie, że w Morii jest taki mróz, że zamarzł Balrog. Musieliśmy biedaka odmrażac nad ogniskiem i rozgrzewać go zawartością manierki Gimlego, żeby się nie przeziębił. Na dodatek mamy problemy natury osobistej....

"Frodo, proszę cię... - Aragorn uśmiechnął się do przymilnie.
- No nie wiem - byłem niezdecydowany.
- Aragorn kochanie! - z daleka rozległ się głos Arweny.
- O nie! - Aragorn był przerażony. - Ona zaraz mnie znajdzie!
- Posłuchaj, jakoś sobie poradzisz - powiedziałem bez przekonania. Problem polegał na tym, iż Arwena zażądała od niego kupna pierścionka zaręczynowego, a najbliższy sklep jubilerski znajdował się w Gondorze.
- Cholera Aragorn nie mogę ci pożyczyć Pierścienia, co ja wrzuciłbym do Góry?
- W Gondorze kupię Arwenie nowy pierścionek, a tobie oddam ten szmelc.
- No dobra, ale nie mów nic Gandalfowi i ....scenarzyscie.
- Dzięki! - Aragorn wyrwał mi z ręki Pierścień i pobiegł w stronę, skąd dobiegał głos Arweny.

Po godzinie znów zobaczyłem Aragorna. Miał podbite oko i bardzo markotną minę.
- Co się stało? Zaatakował cię zdziczały gobelin? - spytałem zaniepokojony.
- Nie. Gorzej... - westchnął Aragorn. - O nie!!!

Na polanę wkroczyła Arwena.
- Co ty tu robisz?!! - wrzasnęła widząc Aragorna. - Miałeś nazbierać grzybów, posprzątać polanę i wynieść śmieci!!!!
- Już, już kochanie - Aragorn odsunął się od swojej narzeczonej na bezpieczną odległość.
- O, Frodo! - Arwena zwróciła się do mnie.
- Hej, Arweno. Jak się czujesz? - uśmiechnąłem się do niej przymilnie.
- Świetnie! Jestem królową świata!!
- To cudownie! - uśmiechnąłem się w myśl zasady, że nie należy drażnić wariatów.
- Pomożesz Aragornowi w porządkach, prawda? - Arwena odruchowo pogłaskała miecz.
- Jasne, chodź Łaziku - pociągnąłem Aragorna za rękaw.
Gdy oddaliliśmy się na bezpieczną odległość, odetchnąłem z ulgą.
- Kurde! Co jej się stało?! - krzyknąłem.
- Wydaje mi się, że to wpływ Pierścienia.
- ... albo... czekaj, przypomniałem sobie książkę, którą niedawno czytałem, coś o psychice kobiet. Podobno po ślubie niektóre kobiety zmieniają się.
- Jeszcze nie braliśmy ślubu! Dzięki niech będą Eru!
- No cóż, może u elfów zaczyna się to wcześniej.... no wiesz hormony, itp.
- Wiesz, wolałbym chyba, żeby to była wina Pierścienia, a nie jakiejś psychiki, czy innych hormonów - Aragorn skrzywił się.
- No cóż, jest jeszcze jedno wyjście - popukałem się wymownie w czoło.
- Super - Aragorn popatrzył na mnie ponuro.
- Wiesz, cokolwiek to by nie było, trzeba zabezpieczyć się na wszystkich frontach.
- To znaczy?
- Ty dzwoń do Tworek, a potem leć po jakiś poradnik, bo ja wiem "Jak żyć z elfką?" czy coś takiego, a ja przygotuję coś ciężkiego do obezwładnienia Arweny na wypadek, gdyby to jednak była wina Pierścienia.
- Dobra! - Aragorn zapalił się do pomysłu. - Idę szukać komórki i dzwonimy!
Aragorn nigdy nie był w stanie zrozumieć różnicy między telefonem komórkowym (komórka), a wychodkiem.

Jak widzisz u nas jest wesoło. O wynikach naszej terapii na Arwenę napiszę ci w następnym liście.

Twój Frodo Baggins.

P.S. wybacz tego Łazika, ale chyba cierpię na Łozinfobię. Lekarze są bezradni.


List 12 (odcyfrowany przez Anyę)

Drogi Bilbo!


Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że w końcu rozpoczęły się wakacje. Miły wypoczynek zakłócają tylko komary i orki. Apropos orków. Postanowiliśmy obrać inna taktykę - sport. Ostatnio modne są mecze piłki nożnej, ale niestety jest nas tylko dziewięciu....

"- Może zagramy z nimi w piłkę nożną? - zaproponował Aragorn.
- Zgłupiałeś? Przecież potrzeba co najmniej jedenastu zawodników, a sędzia, a rezerwowi, a trener... - wyliczał jednym tchem Gimli.
- Mógłbym pogadać z Elrondem, Arweną... - odparł Obieżyświat.
- A ja mogę ściągnąć brata i paru kumpli - ucieszył się Boromir. - Tylko żadnych bab! Arwena odpada!
- Jak śmiesz mówić o mojej narzeczonej "baba" ?! - wrzasnął Aragorn. - Chcesz w zęby?!
- Panowie, spokojnie. To staje się niesmaczne - stwierdził Legolas.
- On ma rację. A tak poza tym sport to najlepszy rodzaj walki. Ja proponuję szachy. - powiedział Gandalf.
Jednak tę propozycję odrzuciliśmy wiekszością głosów, jako że wymagała myślenia.
- Proponuję zapasy - rzekł Boromir.
- E tam! Nie ma to jak rzut młotem! - Gimli był innego zdania.
- A co myślicie o koszykówce? - spytał Legolas.
- Bardzo zabawne! - byłem lekko poirytowany. - Nie musisz nas dyskryminować!
- Sorry - elfowi zrobiło się przykro. - To może łyżwiarstwo figurowe?
- Oszalał do reszty! - krasnolud nie krył zdenerwowania. - Wyobrażasz mnie sobie w obcisłym stroju?! Bo ja nie!
Nadciagającą burzę przerwał Pippin.
- To co ? Może bobsleje? - wydarł się uradowany.
- Tak! Tak! - Merry, Sam i ja poparliśmy jego pomysł.
- No tak, dla takich kurdup.. ekhm.... - chrząknął zmieszany Gandalf. - Chciałem powiedzieć, że tym razem to wy nas dyskryminujecie.
- Kurdupli?!! - wrzasnąłem. - To chciałeś powiedzieć, staruchu?!!
- Tylko nie staruchu! - czarodziej trzepnął mnie w głowę swoją laską. Niestety wybuchła powszechna bijatyka, w której najczęściej powtarzanym słowem było: "rasista" i "szowinista". I jeszcze raz okazało się, że najlepszym ze sportów jest boks. A spór rozstrzygnął Aragorn, wykazując rzadko u niego spotykane objawy myślenia:
- Panowie, a co powiecie na gry komputerowe? - spytał dumny ze swego pomysłu.
- O! Tak! To lubi każdy! - krzyczeliśmy jeden przez drugiego.
- Co byśmy bez ciebie zrobili Łaziku! - powiedziałem czule.
- Nie mów tak do mnie! - wrzasnął Aragorn i zdzielił mnie w głowę ( to już drugi raz dzisiaj!) swoim Andurilem, łup!, bum!, trzask! itd., itp......
Jak widzisz wakacje schodzą nam na przygotowywaniu się do walki. Jest........
..............
..............
..............
..............
Uff...., uff..., przepraszam, ale okazało się, że w jednym z supermarketów była promocja i pobiegliśmy na zakupy. Będę kończył, bo chcemy je obejrzeć. Pa! Pa!

Twój Frodo B.

P.S. Znów mamy problem. Gimli zamiast hełmu dostał garnek, Gandalf kij do mopa zamiast nowej laski, Aragorn depilator zamiast maszynki do golenia (gratis dodawali frytkownice do włosów), a najgorsze jest to, że Legolas zgubił rachunek...


List 13 (odcyfrowany przez Anyę)

Drogi Bilbo!

W tym liście opiszę ci, w jaki sposób otworzyliśmy Morię i co stało się w środku. Po długiej i wyczerpującej wędrówce dotarliśmy w końcu do tej starodawnej kopalni krasnoludów. Zobaczyliśmy wysoką ścianę skalną, w której widniała kamienna brama, upstrzona przeróżnymi napisami w stylu: "Tu byłem - Yarpen Zigrin". Gimli przyglądał się temu w skupieniu.
- Prawdziwe krasnoludzkie graffiti - szepnął z czcią.
Potem Gandalf próbowal otworzyć Morię. Naprawdę, bardzo się starał. Niestety zapomniał jak brzmiało zaklęcie i dlatego próbował chyba z tysiąc razy.
- Cholera, jak to szło... - mruczał. - Sezamie, otwórz się! Nie, to nie tak.
- Może po prostu wyważymy te drzwi? - zaproponował beztrosko Legolas, patrząc złośliwie na Gimlego.
- Tylko spróbuj!!! - wrzasnął krasnolud. - Ta kopalnia jest wpisana na listę zabytków Śródziemia!
- Zamknijcie się wreszcie! Ja tu pracuję!! - wściekał się czarodziej. - Stoliczku, nakryj się! - próbował dalej.
- Otwierać, policja! - krzyknął zdesperowany, ale mimo to brama nadal pozostała zamknięta.
- Chwileczkę Gandalfie, tu coś pisze - powiedziałem wskazując na wrota. - Ale to w języku elfów, ja tego nie przeczytam.
- Nie ma sprawy - Legolas podszedł do drzwi i odczytał napis, w starożytnym elfim jezyku: "Speak friend and enter".
- Nic z tego. Nie wejdziemy. Nie mamy komputera. Nie możemy zatwierdzić "Enter". - powiedział przygnębiony Gandalf.
- Tak. Szkoda, że musieliśmy wyrzucić laptopa Froda - westchnął Pippin.
- Przecież dobrze wiesz, że Sauron wprowadził wirusa. Za każdym razem na monitorze pojawiało się ogromne Oko i napis: "Oddawaj Pierścień!" - zauważył Aragorn.
Zapadło ponure milczenie. Wszyscy myśleliśmy tak intensywnie, że pobliska rzeka zaczęła parować. Gimli w skupieniu zaplatał kolejne warkoczyki na swej brodzie.
- Wiem! - zawołał olśniony Pippin. - Może spróbujemy myszką?!
Reszta Drużyny dziwnie na niego spojrzała i westchnęła ciężko.
- Żadnych myszy! - wrzasnął przerażony Boromir. - Zawsze bałem się tego świństwa!
- Ja też! - poparł go Legolas.
- Chciałem tylko pomóc - obraził się Pippin.
Aragorn, który ma zdecydowanie najwięcej cierpliwości powiedział słodko:
- Kochany hobbicie, tu nie ma żadnych myszek. Chyba, że widzisz już białe.
- Nie kłóćcie się - wtrąciłem. - Trzeba znaleźć jakiś sposób.
Po chwili znów przekonaliśmy się, jak wielką rolę w życiu odgrywa przypadek. Gandalf podszedł do mnie i powiedział:
- Myślę, że musimy zawrócić. Co o tym sądzisz, mały przyjacielu?
I co ty na to Bilbo? Moria otworzyła się. W środku było strasznie ciemno, a o tym kogo tam spotkaliśmy, już ci pisałem w innym liście. Do zobaczenia. Trzymaj się zdrowo.

Zawsze oddany Frodo Baggins


List 14 (odcyfrowany przez Alianę)

Kochany Bilbo!

Jak wiesz mamy już lato. Chociaż cieszymy się z tego, obawiamy się, że będzie teraz dość nudno. Nazgule wyjechały na urlop nad morze (twierdzą, że chcą się opalić), a Sauron jest zajęty szukaniem okularów przeciwsłonecznych (jak się domyślasz, w jego przypadku jest to dość trudne). Zanosi się, że spędzimy nudne wakacje na zielonej trawce (ten ćpun Aragorn wydaje się być zadowolony z tej formy relaksu). Brak zajęć szczególnie dokucza Gandalfowi. Dla biedaka są to pierwsze od 1256 lat wakacje i nie wie co robić z wolnym czasem. Wczoraj zrobił sobie zielone pasemka, a dziś przebąkuje coś o kolczyku. Próbowaliśmy go namówić, by, skoro ma za dużo czasu, zajął się przyrządzeniem mikstury na komary, ale Gandalf twierdzi, że nie jest dość potężny na to przedsięwzięcie. Z kolei martwimy się bardzo o Legolasa i Boromira. Obaj postanowili spędzić wakacje uprawiając sporty ekstremalne. Legolas chce w Morii trenować skoki na bangi, Boromir wspomniał coś o spływie z wodospadu na tarczy.
Aragorn planuje spędzić wakacje na polowaniu. Jego zwierzyna nazywa się Tłumacz, czy coś takiego. Łazik tfu, tzn. Obieżyświat twierdzi, że to okrutna i przebiegła bestia i trzeba bardzo uważać.
Ja zamierzam spędzić te wakacje spokojniej, przed ekranem komputera. Założyłem właśnie stronę internetową www.frodo6666.com.pl Zdziwiłem się, że tyle osób nazywa się tak jak ja, bądź co bądź Frodo nie jest zbyt popularnym imieniem. Przestałem się dziwić, gdy dostałem pierwszego e-maila: "Jeżeli widzisz w swojej szafie lub plecaku hobbity, film "Władca Pierścieni" widziałeś już 2386 razy, wydaje ci się, że jesteś którymś z bohaterów (szczególnie Sauronem) zgłoś się do nas.
Nadawcą e-maila był Państwowy Zakład Leczenia Manii i Zboczeń Fantastycznych imienia J. R. R. Tolkiena.

Będę już kończył, całuski
Twój Frodo B.

P.S. Pippin i Merry wymyślili pyszną zupę z komarów.
P.S. Sauron kupił sobie niebieskie okulary przeciwsłoneczne i teraz jego oko jest fioletowe. Poradziliśmy mu, by szukał dalej.
P.S. Nie wiem kiedy znów do ciebie napiszę, bo wkraczamy w prawdziwą dzicz, gdzie poczty nie uraczysz i trzy dni można iść i nie znaleźć kawiarenki internetowej.


List 15 (odcyfrowany przez Anyę)

Drogi Bilbo!!!

Wybacz, że tak długo nie pisałem. Ostatnio mam tyle na głowie... Tym razem Sauron przeszedł samego siebie. Nie podejrzewałem, że jest aż tak podstępny. Wyobraź sobie - postawił w okolicach Mordoru bezpłatne kawiarenki internetowe z całodobowym wyżywieniem. Czyż może być coś bardziej kuszącego? Ach ten internet. Zajmuje nam mnóstwo czasu, ale jest tam tyle ciekawych stron! Tak, tu każdy znajdzie coś dla siebie. Gandalf rozmawia na czacie z Sarumanem. Aragorn wysyła miłosne e-maile do Arweny. Boromir szuka skutecznych sposobów odchudzania i ściaga hitowe muzyczki do swojego rogu. Gimli i Legolas przeczesują strony internetowe w poszukiwaniu atrakcyjnych ofert wyjazdu nad morze. Sam przegląda strony poświęcone ogrodnictwu, a Merry i Pippin wchodzą na różne jajcarskie strony i co chwila straszą nas nieoczekiwanymi wybuchami śmiechu.
Ja próbuję skontaktować się z Sauronem, ale niestety jest nieuchwytny. Trudno mu się skupić, jego Oko wciąż biega po ekranie.
Tak, tak, glum, glum. Cywilizacja pędzi do przodu. Podobno Nazgule już dostały telefony komórkowe i teraz Sauron puszcza im SMS-y. (Wcześniej puszczał tylko oko).

A oto kolejny fragment naszych rozmów zanotowany w moim pamiętniku:

"Aragorn, Merry, Sam, Pippin i ja zmierzaliśmy w stronę Rivendell...
- I'll see elfs! - krzyknął Sam.
- Elvis! - ucieszył się Aragorn. - Wiedziałem, że żyje! Król powrócił!
- Elfs! - warknąłem. - Zdejmij wreszcie tego walkmana, bo całkiem ogłuchniesz.
- Nie ma sprawy! - Obieżyświat wyjął słuchawkę z ucha i spojrzał wokoło nieprzytomnym wzrokiem. - "Wstań, powiedz, nie jestem sam..." - zanucił.
- Aragornie?.... - spytałem nieśmiało.
- Tak?
- Kiedy już zostaniesz królem.... czuwaj nad dobrem swoich poddanych...., dbaj o ich zdrowie psychiczne...
- Oczywiście! Będę wspaniałym władcą! - zapewnił.
- .... i nie śpiewaj im. Błagam! - poprosiłem żarliwie.
- Chyba, żeby cię prosili, ale myślę, że nie będą na tyle nierozsądni - wtrącił Pippin. - Do dziś śnią mi się koszmary po twoich kołysankach.
- Chodzi ci o te: "Aaa, Nazgule dwa, całe czarne obydwa!"?
- Tak. To był jakiś koszmar!
- A ja chciałem tylko byc miły! Nie odzywam się do was chłopaki!"

Oczywiście słowa nie dotrzymał. A teraz pa! Będę kończył, bo zachciało mi się spać. Uaa.... (przepraszam, ziewnąłem sobie).

Twój Frodo Baggins

P.S. Trzeba ostrzec Arwenę. Nie wolno dopuścić, żeby Aragorn śpiewał kołysanki swoim dzieciom!


List 16 (odcyfrowany przez Alianę)

Drogi Bilbo!

Już wiosna. Za oknem u ciebie podobno tego nie widać, ale fakt pozostaje faktem. Nam pogoda dopisuje, a orki obrodziły.
Znaleźliśmy wreszcie supermarket i teraz obżeramy się chipsami. Spotkaliśmy też nową plagę, nazywają się Fanowie czy jakoś tak. Jest to dzikie plemię, które goni za nami z wrzaskiem i nazywa nas swoimi idolami (Gandalf twierdzi, że to rodzaj bóstwa).
Co dziwne, nie składają nam oni ofiar jako tym idolom, tylko wprost przeciwnie, zabieraja różne rzeczy na pamiątkę. Ostatnio ucięli mi kawałek płaszcza, a Fanki z piskiem wyrwały Aragornowi trochę włosów. Doszliśmy do wniosku, że już wolimy orki. Na dodatek mówią na mnie Frodo Bagosz, a na Obieżyświata Łazik. Brr!!! Horror!!!
Mamy też inny problem. Niedługo są urodziny Aragorna i nie wiemy co mu kupić. Gimli zaoferował się w ostateczności trzepnać Aragorna w głowę i w ten sposób wywołać u niego amnezję, żeby zapomniał o urodzinach. To chyba jednak nie wyjdzie, bo jubilat wysłał już zaproszenia. Wiemy, że Sauron nie będzie mógł przyjechać, ale obiecał, że w zastępstwie przyśle Nazgule. Więc myślę, że będzie bardzo wesoło. Chyba już będę kończył.

Twój Frodo

P.S. znów zjawił się ten dziwak z białymi włosami, szukający tej Kiri, czy jak jej tam. Tym razem uciekał przed jakąś Rennifer, czy coś w tym rodzaju. Podobno dał jej na urodziny krem ze zdechłej mantikory i to ją trochę rozgniewało.


List 17 (odcyfrowany przez Alianę)

Drogi Bilbo!

Ciągle są wakacje i świetnie się bawimy. W Morii otworzono kafejkę internetową i teraz cały czas surfujemy po sieci. Gandalf twierdzi, że to zasadzka Saurona i kręci nosem, ale my wiemy, że tak naprawdę to jest niezadowolony ze znaku "No smoking" w kawiarence.
W przeciwieństwie do Aragorna, który rzucił palenie, Gandalf nie może żyć bez fajki, więc teraz głównie przesiaduje w pubach z Balrogiem. Biedny Balrog, jest bardzo smutny, bo z powodu panującej suszy pojawił się zakaz palenia ognisk i wprowadzania Balrogów do lasu.
My jednak bawimy się dobrze, choć nie brak dramatycznych momentów. Wczoraj Legolasowi zawiesił się komputer i nasz wybuchowy kolega chciał go zastrzelić (a wystarczyło go tylko pogłaskać i znów zaczął działać). Aragorn z kolei ma depresję. Urocza 20-latka, z którą umówił się na czacie, okazała się orkiem. Natomiast Arwena cały czas gada z kimś o pseudonimie 7th Dark Rider. Kto to może być? Za to ja poczułem się zbulwersowany, gdy dowiedziałem się, że ktoś podszywa się pode mnie i używa ksywy: "Frodzio".
Oburzające!!!

Muszę kończyć.
Twój Frodo B.

P.S. następnym razem wyślę e-maila.

hej hej
Czatowa buźka
Pa!

List 18 (odcyfrowany przez Alianę)

Drogi Bilbo!

W poprzednim liście pisałem Ci o zbliżających się urodzinach Aragorna. Na szczęście mamy je już za sobą. Zabawa była huczna, ale wszyscy przeżyli. Gandalf zmienił sok jabłkowy w coś o wiele mocniejszego (nie udało się nam ustalić w co dokładnie, ale obstawiamy, że była to trutka na orki). W każdym razie mamy okropnego kaca (Legolas jeszcze się nie ocknął, ale nie tracimy nadziei). Tak poza tym urodziny się udały. Daliśmy Aragornowi w prezencie figurkę wiedźmina. Obieżyświat bardzo się ucieszył i powiedział, że wyśle taką samą Arwenie. Na urodziny przybył nawet Sauron i cały czas puszczał do kogoś porozumiewawczo oko. Gandalf przeprowadzał eksperyment naukowy badając odporność Nazguli na alkohol (nie wiedziałem, że te upiory znają tyle pijackich piosenek). Legolas z kolei chciał grać w rosyjską ruletkę za pomoca łuku, a Aragorn i Gimli śpiewali "Dumkę na dwa serca" patrząc na mnie czule. Jednym słowem wszyscy się spili. Ja na szczęście czuję się już lepiej. Jednak ciągle widzę jakąś facetkę w sukni, która 24 godziny na dobę śpiewa: "Mej it bi", czy coś takiego. Gandalf twierdzi, że to jakaś Delirium Tremens (dziwne imię).
Chyba będę już kończyć. Idę wypić klina i przygotować się do urodzin Boromira, a potem Pippina i Sama. Mam dziwne wrażenie, że nasza wyprawa na pewien czas stanie w miejscu. No cóż, taki jest los bohatera, musi stawiać czoła orkom, Nazgulom, a nawet takim Deliriom.

Całuski XXX
Twój F.

P.S. Legolas się ocknął, ale nas nie poznaje. Gimli proponuje trepanację toporem.
P.S2. A nie, to już w następnym liście.


List 19 (odcyfrowany przez Alianę)

Drogi Bilbo!

Zapewne ucieszysz się słysząc, że Legolas ma się lepiej. Co prawda widzi podwójnie i ma problemy z celnością, ale przynajmniej nas poznaje. Zresztą wszyscy czujemy się o wiele lepiej, chyba. Piszę "chyba", bo teraz wszyscy słyszymy tę śpiewającą facetkę. To chyba jakaś zbiorowa halucynacja, ale będziemy też próbować egzorcyzmów. Gandalf mówi, że to it may be ghost.
Pościg za nami nadal trwa, ale jest o wiele mniej skuteczny, bo Nazgule nadal mają kaca. Gandalf twierdzi, że to niebywałe, jaki skuteczny jest ten magiczny napój do walki z upiorami.
Co poza tym. Aha, Fanowie powrócili. Na całe szczęście odparliśmy ich atak. Gandalf zamienił kilku w żaby i zrobiliśmy sobie francuski obiad. W ogóle zadziwiające jest, ile dzikich plemion żyje w tych lasach. Wczoraj spotkaliśmy tzw. Kibiców. Jest to plemię agresywne i niebezpieczne. Byliśmy świadkami, jak gonili jakiegoś chudego faceta wznosząc okrzyk bojowy: "Adaś!" Poza tym malują się na biało-czerwono i niesamowicie klną. To stanowczo bardzo prymitywne formy życia. Poza tym jest dość spokojnie. Wczoraj spotkaliśmy Ciri, czy Kiri. Urocza dziewuszka; pije, klnie, wywija mieczem, a i ma wytatuowaną różę w dziwnym miejscu. Aragorn stwierdził, że nie chce mieć dzieci, jeżeli ma z nich wyrosnąć takie pomieszanie Nazgula z krasnoludem alkoholikiem. Ale ja uważam, że przesadza. Co z tego, że o mało nie ucięła mu głowy? W każdym razie Gerald będzie zaskoczony jak ją znajdzie.

To chyba wszystko
Całuski
Twój F.


List 20 (odcyfrowany przez Alianę)

Drogi Bilbo!

Wczoraj odbywał się kolejny wieczór kawalerski Aragorna. No cóż, muszę ze wstydem przyznać, że trochę narozrabiałem. Widzisz, chciałem zaimponować dziewczynom, które zaprosiliśmy, no i żeby pokazac im jak znikam założyłem Pierścień...

- Cholera - jęknąłem. - Nie mogę go zdjąć.
- Spokojnie - Aragorn starał się uspokajająco poklepać mnie w ramię, ale że byłem niewidzialny, trafił w głowę.
- Auu!!! - wrzasnąłem. - To boli!
- Spokojnie - powtórzył Aragorn. - Wiem, że cierpisz, ale musisz skoncentrować całą swoją wolę i zdjąć Pierścień. Nie pozwól mu wygrać!
- Ty idioto. Nie mogę go zdjąć nie dlatego, że nade mną zapanował, ale dlatego, że założyłem go nie na ten palec i zaklinował się.
- Aha - odetchnął z ulgą Aragorn. - No cóż, w takim razie trzeba posmarować go kremem, żeby zrobił się śliski.
- Skad ja ci wezmę krem! - warknąłem.
- Też problem! Legolasie! - krzyknął Obieżyświat w stronę nieźle zalanego elfa. - Chodź tu na chwilę!
- Czego sobie życzycie kochani przyjaciele? - wybełkotał swym śpiewnym głosem Legolas.
- Pożycz trochę jakiegoś kremu. Frodo nie może zdjać Pierścienia.
- Cholera, to rzeczywiscie kiepska sprawa! Ale po co mu krem? Niech wytęży siłę woli i odzyska kontrolę nad Pierścieniem.
- Też mu to mówiłem, ale on się uparł, że chce kremu. Wiem, że masz ich od cholery.
- No dobra - Legolas dał za wygraną. Po czym wyciągnął z torby kosmetyczkę o imponujących rozmiarach.
- Co my tu mamy... - wymamrotał grzebiac w torebce. - Puder, henna, dezodorant, szminka...
- Szminka?!! - spytaliśmy równocześnie z Aragornem.
- No co wy, to nie moje, chyba Arwena niechcący to wrzuciła - Legolas tłumaczył się niepewnie, robiąc się czerwony jak burak. - O, tu jest krem!
- Na zmarszczki? - spytałem ogladając dokładnie pojemnik.
- No wiesz, w moim wieku to konieczność. A jak myślisz, czemu elfy wyglądają tak młodo?
- Cholera! To nie działa! - mruknąłem wcierając krem w palec.
- No cóż, w takim razie musimy zawołać Golluma... - wybełkotał Legolas.
Aragornowi najwyraźniej bardzo się spodobał ten pomysł, bo zaczął rozglądać się za tym stworzeniem, zaglądając pod krzaki.
- Cip, cip, kici, kici! Jak się na niego woła...?
- Hej, zaczekajcie... nie spieszmy się - mój entuzjazm był o wiele mniejszy niż Obieżyświata. - Ja jednak lubię mój palec...
- O jest! - wykrzyknął Aragorn wyciągając śpiącego Golluma spod krzaku czarnego bzu. - Obudź się poczwaro! Potrzebujemy cię! Frodo, zobacz co znalazłem! Hej, Frodo, odezwij się!
- Pocałuj mnie gdzieś, nie dam sobie odgryźć palca! Znikam stąd! - po czym oddaliłem się w stronę najbliższej knajpy.
- Cholera! A ja mu tylko chciałem pomóc! - westchnął Aragorn.
- Co mówisz Ssskarbie? - wybełkotał Gollum, który najwyraźniej był także nieźle wstawiony.
Widzisz więc, u nas jak zawsze jest dość wesoło, ale nie narzekamy. Muszę kończyć, bo za chwilę będziemy wywoływać ducha Boromira.

Frodo B.


List 21 (odcyfrowany przez Alianę)

Drogi Bilbo!

Jesteśmy teraz w górach. Jest zimno jak cholera, marzniemy i nie mamy najlepszych humorów. Wczoraj o mało nie zginąłem. Wyobraź sobie, że z nieba leciał mi na głowę jakiś facet mówiący dziwnym językiem. Powiedział coś w rodzaju: "Ich bin Martin" i skoczył ze skarpy. Dziwne!
Z kolei dzisiaj rano urządziliśmy sobie wojnę na śnieżki. Niestety Gimli ma słabego cela i zamiast w Legolasa, trafił Saurona w Oko. Próbowaliśmy go przeprosić, ale on się chyba na nas obraził. W ogóle martwimy się o niego. Wyobraź sobie, że.....

- Mam wrażenie, że jestem obserwowany - stwierdził Legolas rozglądając się dookoła.
- Wydaje ci się - Aragorn był sceptykiem jak zawsze.
- Nie, chyba nie! Popatrzcie! - Boromir wskazał wielkie czerwone oko na niebie.
- A więc to Sauron nas obserwował? - Legolas odetchnął z ulgą. - A ja się bałem, że może jesteśmy w ukrytej kamerze.
- Cześć Sauron! O co znów chodzi? - zagaiłem.
- Nie jestem Sauron, teraz mówcie mi Wielki Bracie.
- Co? - Aragorn był zbity z tropu.
- Cicho! - syknąłem. - W takich przypadkach trzeba byc delikatnym. Wiesz Sauronie, tzn. Wielki Bracie, może udałbyś się do specjalisty, to da się wyleczyć...
- Wielki Brat patrzy - odezwało się oko.
- Tak, tak - przytaknąłem. - Ale, czy znasz doktora Freuda...
- Wielki Brat ma dla was zadanie. Macie wziąć Pierścień i wrzucić go do Góry Przeznaczenia...
- Przecież to chcemy właśnie zrobić - szepnął Gimli.
- Cicho! - syknąłem. - To pewnie wina stresu. To się nazywa rozdwojenie jaźni.
- Albo coś mu spadło na głowę - burknął obrażony Gimli. - Hej, Legolas, uważaj!!
W tym momencie śniezka rzucona przez Gimlego trafiła Saurona. Sauron zniknął obrażony, a my zbesztaliśmy Gimlego, który bronił się mówiąc, że taki wstrząs pomoże Sauronowi wrócić do swego dawnego "Ja". Na koniec Pippin zaczął się zastanawiać, że może nie był to Sauron, tylko jego brat bliźniak. Biorąc pod uwagę fakt, iż przejął nas koncern brazylijski, jest to dość prawdopodobne i teraz sami nie wiemy, co o tym wszystkim myśleć.

Kończę i idę lepić bałwana
- Twój Frodo B.



List 22 (odcyfrowany przez Anye)

Drogi Bilbo!

Podczas pobytu w Morii zgubiliśmy drogę. Gandalf stracił chwilowo orientację i musieliśmy zatrzymać się na jakiś czas. A oto co zaszło podczas tego przymusowego odpoczynku.


"- Rzygać mi się chce! - jęknął pozieleniały Legolas zginająć sie wpół. - To przez tę pizzę "Frutti di mare".
- Co za wyrażenie! Myślałem..
- Źle myślałeś! - warknął elf. Wyglądał teraz jeszcze gorzej.
- Hej, do twarzy ci w tym kolorze! - zagadnął Pippin przyglądając mu się uważnie.
- Dzięki! Czy ktoś może mi pomóc? Aragornie, ty podobno znasz się na uzdrawianiu.
- Makao! - zawołał Obieżyświat.
- Kuku! - ucieszył sie Gimli.
- Poker! - krzyknął Boromir.
- Kochani przyjaciele...tłumaczyłem wam setki razy, że do cholery gramy
w brydża! - wrzasnął Gandalf.
- Ja tu umieram... - powiedział płaczliwie Legolas - A wy gracie sobie w karty.
- A co, mamy bawić w chowanego? - zdenerwował sie Aragorn. - Poza tym przyjmuję tylko w trzy razy w tygodniu, a wizytę zamawiasz pół roku wcześniej, u mojej sekretarki. Jak chcesz porady ekstra, to skombinuj zapas fajkowego ziela.
- Ty egoisto! Skąd wytrzasnę ci fajkowe ziele?
- To sam się lecz! Uzdrawianie to bardzo męczące zajęcie!
- Ależ Łaziku! Zrób to dla Legolasa. Prosimy.
- No dobra. - nasz przyjaciel dał się uprosić. Po  chwili podał elfowi dziwny napój.
- Co to? - Legolsa spojrzał podejrzliwie na parujący płyn. - Wygląda jak zupa z orka.
- Kompocik. - powiedział słodko Aragorn. - Wypij grzecznie. Zaraz poczujesz się lepiej.

I rzeczywiście, po chwili źrenice elfa stały się ogromne niczym drzwi od hobbickiej norki, a na twarzy pojawił się błogi uśmiech.
- Ciemność. Widzę ciemność. - stwierdził.
- Coś ty mu dał? - spytał podejrzliwie Gimli. - Nie chcę, żeby mój najlepszy kumpel zwariował.
- Chyba dostał za dużą dawkę. - zmieszał sie Obieżyświat. - No co, każdy może się pomylić. - dodał widząc nasz wzrok pełen potępienia.
- Aragornie, co ty (cenzura) wiesz o uzdrawianiu. - westchnął filozoficznie Gandalf, przyglądając się z rezygnacją Legolasowi, który właśnie próbował  rozbić głową przeciwległą ścianę.
- Gdzie masz kask? - spytał od niechcenia Boromir.
- Kask? - zdziwił sie elf. - Wolę bez!
- Co ma bez do kasku? Czy ktoś może mi wytłumaczyć... - spytał Gimli.
- Cicho! Zdaje się że znalazłem drogę. Pójdziemy w tamtą stronę." - zarządził Gandalf.

Później spotkaliśmy komnatę pełną gobelinów, ale o tym już ci pisałem.


Do zobaczenia.
Twój Frodo B.





Według informacji otrzymanych od Anyi, sa to już wszystkie listy Froda, które udało się odnaleźć (i przetłumaczyć z hobbickiego).
Trochę żal, że to już koniec...


Strona Główna      
Z Ostatniej Chwili      
Kącik Poezji      
Teatrzyk      
Opowiadania      
Galera      
Sklepik      
Forum Romanum      
Goście Adiemusa      
Linki      
Rozbrykany Balrog      
      
Forum Elendili      
Lista mailingowa      






Książka Skarg i Wniosków      



Ta witrynka nie wysyla
cookies. Jeżeli lubisz je
kolekcjonować, kliknij
prawym klawiszem na
poniższe ciasteczka
i zapisz je sobie
gdzieś na dysku.

bardzo lekkostrawne, tylko 8kB

Podoba Ci się
na mojej stronce?
Klikaj śmiało!
20rings - 20 najlepszych stron tolkienowskich